sobota, 11 listopada 2017

Nie, nie i jeszcze raz nie...

Mamy początek listopada, a już zewsząd bombardują nas  świąteczne reklamy. Kilka było nawet szybszych niż świąteczna reklama Coca Coli, która do tej pory była niekwestionowaną królową zapowiadającą Boże Narodzenie. Ja stanowczo mówię NIE, bo listopad to piękny  jesienny miesiąc  i należy mu się troszkę uwagi...



Bo listopad to dynia pod każdą postacią. To moje szydełkowe dyńki, które wyjmuję z szuflady i Stasiowego pudełka z zabawkami. To pasztet  z selera z dodatkiem dyniowego pure. To jarzynowa zupa dyniowa, która według Stasia zasłużyła na miano "dobra, jak w Dyniolandzie". I wierzcie mi długo, oj długo trwało poszukiwanie smaku idealnego. Bo choć ja lubię KAŻDĄ zupę dyniową  mój 7-latek jest wierny tej, pierwszej, zjedzonej podczas wycieczki do wspomnianego wcześniej Dyniolandu. I od 3 lat to nasz jesienny, listopadowy rytuał- zupa i zakup kilkunastu dyń by wystarczyły do wiosny. A wybór jest naprawdę przeogromny. I co roku niezmiennie podziwiam wiedzę  "która dynia, jest idealna do czego". I już jutro tam  jedziemy po nowy zapas dyń i na zakończenie tegorocznego sezonu (a te zdjęcia są z 5 listopada, czyli z ubiegłego weekendu). 


Nawet teraz "podskubuję" dyniowe blondie z przepisu Beaty Lipov z Lawendowego domu. Zamiast proszku do pieczenia tym razem  dodałam sodę i ciasto jest bardziej puszyste, ale nadal pyszne. Kupując przyprawę do piernika zwróćcie proszę uwagę na jej skład. Bo w wielu z nich można znaleźć mąkę i/lub cukier. W tej z KOTANYI są tylko korzenne przyprawy. I nie jest to wpis sponsorowany, ja naprawdę używam tylko tej, a dodatek pieprzu i ziela angielskiego nadaje takiej fajnej pikantności słodkim wypiekom.


Kiedy, jak nie teraz, można bez wyrzutów sumienia spędzać długie godziny po ulubionym pledem? Z kieliszkiem wina kubkiem herbaty zagłębić się w lekturze lub szydełkować przez dłuuuugie chwile... Pamiętacie moją różową szydełkową poduchę kwiat (o tu)? Powstawała chyba z miesiąc. Teraz wydziergałam szarą, większą o 4 okrążenia i zajęło mi to 4 dni, a w zasadzie 4 długie listopadowe wieczory.  




Kiedy, jak nie teraz cieszyć się blaskiem świec już od rana???  I bez wyrzutów sumienia w sobotę, jak dziś,  chodzić do południa (lub nawet dłużej) w piżamie i ciepłych skarpetach?? Tak, listopad jest do tego wszystkiego idealny. A na świąteczne przygotowania będzie czas już od pierwszych dni grudnia. Tylko, czy wówczas dostanę jeszcze jakieś bożonarodzeniowe dekoracje w sklepach? Czy już będą kusić walentynkowe serca lub wielkanocne zajączki?  
pozdrawiam
Ania

22 komentarze:

  1. Aniu ja dzisiaj tez do południa snułam się w koszuli,z kawką,książką i muzyką.Takie błogie lenistwo.Dobrze ze mieszkam w małym miasteczku ,u nas nie ma dekoracji świątecznych.Dynie są cudowne, nie znam tej szarej,w przyszłym roku jak dożyję to posadzę dużo więcej dyń niż w tym
    roku.Poduchy są cudowne, Twoje prace to są wydziergane dzieła sztuki.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jeszcze chodzę w piżamie (i Staś też!) M w pracy, no taka praca, a w zasadzie służba a my leniuchujemy :) sprawdzę jutro jak nazywa się ta szara, bo przyznam się, że nie wszystkie pamiętam, ale ta duża biała to flat white boer i jak sprawdziłam w ściągawce to dynia z Afryki Południowej. Może długo leżakować, dobrze się przechowuje, ba zyskuje wówczas na smaku :) zastosowanie uniwersalne :) .
      \A dekoracjom bożonarodzeniowym o tej porze roku mówię stanowcze nie i omijam je szerokim łukiem :) Jaguś a ja podziwiam twoje prace na drutach. To dla mnie mistrzostwo świata :) i za każdym razem jak je widzę na fb nie mogę oczu oderwać :) :) :) Są przepiękne :) i w nich listopad nie jest taki straszny :) :) :)
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
    2. dziś w Dyniolandzie rozmawiałam z właścicielem o tej dużej podłużnej, jak wrzeciono, szarej dyni i jest podobno bardzo twarda i Pan Dynia (tzn. Łukasz) sadzi ją tylko ze względów dekoracyjnych ;) a ta w paski, jak piłka to dynia bez łupinowa, a miąższ podobno jest taki sobie i w smaku można wykorzystać do placków a la ziemniaczane- kupiłam jedną i będę testować :)
      pozdrawiam mocno
      Ania

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą. To wszystko za wcześnie. Dekoracje świąteczne powaliły mnie już... we wrześniu w jednej sieciówce. Ubieram choinkę krótko przed świętami i wtedy zaczynam się nią cieszyć i chcę aby ten świąteczny czas trwał długo tylko że gdy ja się zachwycam to wkoło już zapominają o świętach. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwsze dekoracje BN zobaczyłam w październiku, chyba KIK w moim mieście był najszybszy... niechlubna palma pierwszeństwa... tak choinka ubrana, przystrojona na początku grudnia w Wigilię już nie cieszy tak bardzo... zdążyła się znudzić, może spadły i pierwsze igły i gdyby nie czekające pod nią prezenty można by stwierdzić, że przeszkadza ;) to żart oczywiście... a może jednak nie... nawet pisałam o tym kiedyś na blogu... że za szybko to wszystko... że ja rozumiem, iż blogowy, komercyjny świat rządzi się swoimi prawami, ale ja tak nie potrafię... na wszystko jest czas i pora... teraz to czas dyni, nie bożonarodzeniowych dekoracji... i szkoda, że wielu jeszcze dynia kojarzy się tylko z lampionem na Halloween...
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
  3. Mnie już nie przeszkadzają świąteczne akcenty w listopadzie. A to dlatego bo.. Raz, że osoby zajmujące się rękodziełem i tworzące świąteczne ozdoby działają w tym zakresie dużo wcześniej, żeby się wyrobić. A dwa, dla mnie choćby sam grudzień to za mało, żeby się nacieszyć tą magią Świąt. Trzeba po prostu przymknąć na to oko i robić co komu pasuje ;-)

    Mam pytanie odnośnie poduszki.. Też się z nią męczę, robiłam właśnie z tego wzoru oryginalnego, ale doszłam do punktu, gdzie wychodziły mi jakieś wielgachne płatki z potrójnych słupków. A widzę, że Ty masz chyba jednakowe płatki? Będę wdzięczna za podpowiedź.

    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze niedawno prowadziłam sklep z dodatkami do domu i katalogi świąteczne np. IBL znajdywałam w skrzynce w wakacje i wiem, że sklepy rządzą się swoimi prawami. I rękodzieło także :) Bo jeśli nie masz teraz w ofercie to potencjalny klient zakupi u konkurencji, a przy okazji skusi się np. na lampkę, chlebak, czy kolejny kubek GG, bo to przecież taki sam koszt dostawy :) Ja to naprawdę rozumiem, ale nie lubię tego... I chcę teraz cieszyć się opadającymi liśćmi i zupą z dyni ;) I masz rację, grudzień to za mało by nacieszyć się BN dekoracjami dlatego cieszą nas aż do 2 lutego :) i dopiero wówczas rozglądam się za hiacyntami i innymi oznakami wiosny ;)

      a poducha :) tak, nie zmieniałam wielkości płatków :) po prostu każdy rząd zwiększa się o 3 płatki, czyli w moim przypadku o 12 słupków :) Jak widać na zdjęciu moja składa się z 6 płatków początkowych (oryginał 5) i jest to na początku 12 słupków, później 24, 36,48 itp. Wszystkich rzędów jest 17. Tzn. każdy rząd przerabiam potrójnie: 0. rząd z płatkami, 1. odwracam robótkę tyle słupków ile w poprzednim rzędzie, 2. odwracam robótkę dodając 12 słupków w całym okrążeniu. 3. robię płatki (każdy składa się z 4 słupków). itd. Czasochłonne, pracochłonne i materiałochłonne, ale tak robi mi się najlepiej i jest to moja 3 ukończona w ten sposób poducha ;)
      pozdrawiam cieplutko
      i mam nadzieję, że pomogłam, jakby co to pisz i powodzenia :)
      Ania

      Usuń
    2. Dzięki, muszę nad tym usiąść i jeszcze raz rozkminić, jakby co to wrócę z pytaniami :-) Ta wersja jest faktycznie materiałochłonna. A jak robisz tył?

      Usuń
    3. tył??? na oko ;) ta składa się z 21 okrążeń, w ostatnim łączę przód i tył razem słupek w słupek. Przód kończy się okrążeniem z płatków. I w tym przypadku są to 54 płatki razy 4 słupki daje nam 216 słupków. I tyle ma też tył w ostatnim okrążeniu. Zawsze robię na oko pilnując tylko by się ładnie układała ;) Tak, jak pisałam to już chyba przy tamtej to mój paten na tę poduchę, ale dzięki temu nie wkurzam się, tylko sobie dziergam, dziergam... dziergam :) zapraszam, pytaj :) jak będę mogła pomóc zrobię to na pewno
      Ania

      Usuń
  4. i u mnie króluje dynia:)ostatnio zajadamy się pastą z dyni z suszonymi pomidorami:)pychotka:))w dekoracjach dynia maleńka biała,ale powolutku myślę jak udekoruję dom na święta i czy muszę dorobić jakieś dekoracje:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uśmiecham się o przepis na pastę z dyni z suszonymi pomidorkami :) już czuje, że to będzie pyszne połączenie :) na baby boo nie załapałam się w tym roku :) w Dyniolandzie z roku na rok ma coraz więcej zwolenników i według Pana Dyni jest jadalna i to nawet na surowo ;) ale na honorowym miejscu stoi piękna dynia węgierska Nagydobosi Sutötök i czeka na gulasz lub leczo :) a że jest szaro-zielona idealnie się wpasowała w jesienne, domowe dekoracje :)

      I zgadzam się listopadowe wieczory są idealne na przygotowanie BN dekoracji :) bo takie cieszą najbardziej... śnieżynki, bombki, a może mały (lub duży) krzyżykowy obrazek
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
    2. upiecz dynię,rozgnieć widelcem,pomidory suszone w oliwie pokrój drobniutko,szalotki również,ale szalotki usmaż na lekko złoto w oliwie z pomidorów,na minutę przed końcem dodaj drobno pokrojony czosnek i wszystko razem z oliwą dodaj do dyni,dodaj przyprawy -sól pieprz i coś co lubisz np czubricę albo jakieś zioło:)wymieszaj i gotowe:)można dodać serka almette ale to niekoniecznie:)))

      Usuń
    3. dziękuję :) widziała ten przepis w komentarzu na blogu Klimaty Agnes (twojego autorstwa oczywiście) ... brzmi fantastycznie :) wypróbuje na pewno tym bardziej, że zakupiłam naprawdę sporo dyń :) będziemy testować :) a która według Ciebie Bożenko dynia jest najlepsza do tej pasty??? dziś mam dzień lenia, ale jutro odpalam piekarnik ;)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  5. A u mnie już choinki ;0
    Ale mam na swoje usprawiedliwienie to,że dla rękodzielnika listopad to bardzo intensywny czas zamówień Mikołajowych ;p
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja zdaje sobie sprawę, że rękodzieło ma swoje prawa i tego nie neguję :) bo wiem, ile czasu zajmują te wszystkie cuda, wiem, oj wiem :) drażnią mnie ozdoby w sklepach - sieciówkach ;) ale wiem, że jeśli ktoś nie kupi w sklepie X to pójdzie do Y lub Z... po prostu nie lubię takiej gonitwy, tego jak szybko płynie czas, jak narzuca nam się co mamy ( i kiedy!!) lubić ;) teraz to czas dyni, a nie krasnali udających elfy św. Mikołaja ;)
      A Twoje choinki są naprawdę urocze... i przyznam się po cichu, że zaczęłam poszukiwanie czarnej wiszącej, papierowej, niedużej gwiazdy ;)
      jejku jakie słodkie są Twoje maskotki <3 <3 <3
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
  6. I ja nie przepadam za tak wczesnymi świątecznymi dekoracjami. Uważam, ze robi to wiele krzywdy magii świąt. Staje się oklepane i nudne. A wtedy, gdy nadchodzą święta, jesteśmy zwyczajnie tym klimatem znudzeni. Bo ileż można podziwiać choinki, bombki, czy reniferki ??? Ponad 3 miesiące to trochę zbyt dużo :/ Szkodzi to również jesieni, która przecież jest taka piękną, kolorową porą roku, świąteczny blichtr ją przyćmiewa i przesuwa na dalszy plan... a szkoda.
    Poduszki niesamowite... przepiękne i niesamowicie pracochłonne jak widać <3
    Pozdrawiam ciepło, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnes :) lepiej nie mogłabym tego ująć :) tak, ta całą magia gdzieś ginie pomiędzy plastikowymi bombkami z PEPCO czy KIKu... ta komercjalizacja, że musisz, musisz, musisz... Znów zachwycam się wykonanymi samodzielnie papierowymi łańcuchami i pawimi oczkami ;)
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
    2. a poducha naprawdę wygląda na pracochłonna, le bardzo przyjemnie się ją robi... i już myślę o kolejnej tym razem białej :)
      dziękuję za tyle miłych słów
      Ania

      Usuń
  7. Jak już pisałam - mnie w tym roku jakoś wyjątkowo nie przeszkadzają dekoracje - a niech sobie będą....
    Dynię odkryłam w zeszłym roku i jadam teraz z wielką chęcią - głównie hokkaido w wersji pieczonej z czosnkiem i lubczykiem :)) Z zupą dyniową mam takie kłopot, że nie przepadam za zupami przecieranymi :(( Jakoś nie mogę się przemóc. Choć w zeszłym roku jadłam i była pyszna!

    Ściskam mocno Aniu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu nawet nie wiem czemu mi to tak przeszkadza w tym roku... czy dlatego, że raczej nigdy nie zwracałam na to uwagi... a może co roku mnie to drażniło, ale w codziennym zabieganiu nie przywiązywałam do tego aż takiej uwagi... nie wiem... jednak nie uśmiecham się na widok czerwonych krasnali, jeszcze nie...
      a zupa dyniowa w naszym domku to temat rzeka... Staś 3 lata temu po raz pierwszy jadł ją w Dyniolandzie (nawet z dokładką) i od tego czasu każda była dobra, ale nie ta... a jedliśmy różne ;) mi bardzo smakowała ta z poprzedniego posta, według przepisu Szkoły na widelcu z salsą z mango i ananasa i mleczkiem kokosowym. Staś jednak zjadł, nawet całą miseczkę, ale no szału nie było... i w końcu ugotowałam zupę dyniową jak zupę jarzynową, z marchewką, pietruszka i selerem. Z dynią piżmową i Hokkaido właśnie... swojski smak, bez dodatku aromatów korzennych i to był strzał w dziesiątkę ;) usłyszał w końcu upragnione "poproszę dokładkę zupki" i tak gotuję i będę gotować... i nie przecieram jej, część dyni się rozpada i ją zagęszcza, część pozostaje w kawałkach ;)
      A pieczona Hokkaido jest genialna :) ja lubię tylko z solą gruboziarnistą i czasem posypana uprażonym sezamem i muszę się powstrzymywać by nie wyjeść wszystkiej, bo przecież upiekłam by zrobić nadzienie do pierogów, ciasto lub dodać ja do pasztetu ;) w komentarzach Bożena dodała przepis na fajną pastę z pieczonej dyni... musi być pyszna :) zwłaszcza jak upieczesz dynię z czosnkiem i lubczykiem tak, jak lubisz Madziu :) no i głodna się zrobiłam :)
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
    2. Zapomniałam napisać - poduszka jest PRZEPIĘKNA!! <3

      Usuń
    3. Madziu :) dziękuję :) i bardzo lubię ten wzór... mam już różową (ale nie tę co na zdjęciach, bo wypłowiała na balkonie (tak to jest jak się korzystało z niej przez 3 miesiące non stop) i zrobiłam drugą, niemal identyczną - niemal bo większą, dokładnie jak ta szara... a teraz marze o białej... choć wczoraj jak zobaczyłam tę gwiazdę to oszalałam i będę chyba na drutach się uczyć dziergać :)
      https://www.youtube.com/watch?v=497VI8--r-M
      tylko muszę to wszystko ogarnąć ;)
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń

Dziękuję ...