wtorek, 17 stycznia 2017

zrób sobie szyld...


Nie wiem jak Wy, ale ja tracę mnóstwo czasu oglądając inspiracje na PINTEREST, ba godzinami mogłabym podziwiać zdjęcia tam zebrane. Począwszy od szydełkowych dziergotek, poprzez dział kulinarny, jak spędzić kreatywnie czas z dzieckiem, aż do wystroju wnętrz. Świetne jest to, że w tym jednym miejscu mam skarbnicę najfajniejszych blogów wnętrzarskich. 

Nie tylko polskich, skandynawskich, ale przede wszystkim amerykańskich. Tak, bo po krótkotrwałym romansie (a w zasadzie małym skoku w bok) wiem, że styl skandynawski to nie moja bajka. Zdecydowanie lepiej się czuję we wnętrzach z bloga YELLOW PRAIRIE INTERIORS  czy też THE WOOD GRAIN COTTAGE. No śnią mi się one po nocach. A oglądając je chyba najwięcej uwagi poświęcam ręcznie wykonanym dodatkom. Lnianym poduchom z cytatami z Biblii, czy też drewnianym szyldom. Uwielbiam te wszystkie "fresh eggs" i "farmer's market". Uwielbiam je tak bardzo, że zapragnęłam też takich do mojego małego, polskiego domku (no mieszkania, jeśli mam być precyzyjna, ale, że małe to się zgadza).  


W czasie wakacji M przygotował dechy według moich nieporadnych szkiców. Wykorzystał do tego deski ze starej boazerii, które znaleźliśmy u Jego Rodziców.  Po lekkim szlifowaniu zarówno prawa, jak i lewa strona okazała się po prostu idealne. W ramach testów, czy w ogóle dam radę, powstał prosty, kuchenny szyld BAKERY. I choć jest z pewnością niedoskonały ja go uwielbiam. Bo te wszystkie nierówności i krzywizny są zamierzone - ma wyglądać jak "coś" wiekowego znalezionego  gdzieś na strychu. A kuchnia, w zasadzie ten jej fragment, od razu nabrała charakteru. Jak to było kiedyś możecie  zobaczyć o tu (klik).

Wykonanie takiego szyldu nie jest trudnym zajęciem. Dechy pomalowałam zwykłą białą farbą akrylową przeznaczoną do drewna i metalu ze sklepu budowlanego. Później wybrałam odpowiednią czcionkę i na papierze śniadaniowym odrysowałam litery bezpośrednio z monitora laptopa. Przeniosłam je na deskę i cienkim pędzelkiem oraz dobrą akrylówką (tzn. ze sklepu dla plastyków) po prostu je namalowałam. 2 dni pracy i wymarzony szyld. był gotowy. Pewnie jeden z wielu, jakie wykonam. Bo jednak "farmer's market"  kusi...


I tak juz zupełnie, zupełnie nie na temat, szkoda, że nie są rozpowszechnione u nas takie małe, rodzinne sklepiki. Miejsca, gdzie można kupić naprawdę świeże jaja, warzywa z ogrodu, który widzisz za płotem, czy też mleko od krów pasących się na łące (mleko może nie, ale taką śmietanę, czy też masło dla moich Mężczyzn kupowałabym w ciemno). I choć mamy teoretycznie bazarki, gdzie możemy kupić coś "bezpośrednio od rolnika" to jednak nie to samo. Bo chciałabym wiedzieć gdzie rosła ta marchewka, lub czy te kury naprawdę chodziły po podwórku... Ale to temat nie na dziś, nie na teraz...



pozdrawiam
Ania


30 komentarzy:

  1. Ale fajny ten szyld. I puszka z napisem bread także. A pinterest to chyba uzależnia wszystkich
    pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu :) dziękuję :) tak pinterest to takie niewyczerpalne źródełko inspiracji :)
      pozdrawiam
      Ania

      Usuń
  2. Świetny szyld! Pozdrawiam serdecznie i z uśmiechem;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Florentyna :) dziękuje :) :) :)
      i ja przesyłam 1587 uśmiechów :) :) :)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  3. Szyld super. Może kiedyś taki zrobię, ale bym musiała cały domek inaczej zaaranżować (na razie mam dość kolorowo ;) ). Co do sklepików - w Polsce takich brak ze względu na przepisy - rolnik może mieć taki sklepik o ile on lub ktoś z domowników w nim będzie pracował no i mogą w nim być tylko produkty, które sam wytworzy (czyli największy problem z zaopatrzeniem) itp. banalne sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki dynks :) :) dziękuję :)
      kiedyś lubiłam kolor we wnętrzu, teraz przy białych ścianach "szaleję" z kolorami przy pomocy poduch, ściereczek kuchennych, zastawy stołowej ;)
      wiem, wiem takie mamy prawo... złe jak w wielu przypadkach (nie mam na myśli ŻĄDNEJ partii politycznej)... bo czyż nie przyjemnie robiłoby się zakupy bezpośrednio u rolnika, który sprzedawałaby swoją marchewkę i jajka, chleb od sąsiadki (bo piecze najlepsze w całej okolicy) miód z zaprzyjaźnionej pasieki> Nie trzeba by czekać na wtorek, czwartek czy sobotę na targ/rynek/bazarek? cy nie fajnie by było jadąc gdzieś na wakacje zamiast zakupów w owadzim sklepie kupić nasze, polskie, regionalne?? mój mąż twierdzi, że jestem niepoprawną marzycielką, że całego świata nie zbawię... może ma i rację... ale pomarzyć przecież mogę ;)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  4. też jestem uzależniona od pinteresta:)))
    idę pooglądać blogi które Cię inspirują:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bozenas :) :) :) dziękuję raz jeszcze za świetne przepisy :) testowałam pastę z fasoli z twarożkiem, co prawda bez świeżych ziół i doprawiłam mniej orientalnie ale i tak była pyszna :)
      oj ten pinterest :) z nim źle, bo potrafię cale wieczory przeglądać i przeglądać i przeglądać...przeglądać zdjęcia i bez niego źle (jeśli szukam jakiegoś pomysłu zaczynam od niego właśnie ;) )
      ciekawa jestem czy przypadły Ci do gustu moje inspiracje :) to dwa z wielu, które mogę oglądać wciąż i wciąż i za każdym razem odkrywam coś nowego :) a na liście marzeń znalazł się dokładnie taki fotel: http://www.thewoodgraincottage.com/2016/10/17/fall-living-room-entry/
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
  5. Aniu mam szczęście bo mleko i ser kupuję od znajomej od krowy, warzywa mam swoje z działki, tylko mięso czasami kupuję, ale co raz rzadziej.
    super szyld.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadziu :) oj zadraszczam :)
      latem czasem nasi sąsiedzi przywożą nam mleko prosto od krowy i nastawiam je na zsiadłe, takie prawdziwe, które można kroić łyżką :) posiłkuję się też warzywkami od rodziców z Mazur... ale gdy takowych brak marzę o takich eko, nie pseudo zdrowych... no i przez jakość ogólnodostępnego mięsa znacznie ograniczyłam je w naszej diecie :) zapewne znasz nasz legionowski bazarek i wiesz, ze nie jest taki zły, ba bywają na nim świetne produkty, ale z zakupami muszę czekać do czwartku lub soboty, a czasem już w poniedziałek nie mam dobrych ziemniaków (żółtych), bo poszalałam z babką ziemniaczaną lub plackami ;)
      dziękuję i bardzo lubię ten mój niedoskonały szyld ;)
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
  6. Super wyszedł ten szyld i chyba spróbuję sobie zrobić podobny:))Mam to szczęście ,że mam własne warzywa i to w takich ilościach ,że starcza nam na całą zimę ,a nawet do następnych zbiorów czyli koło się zamyka :)a od dwóch lat mamy własne kurki i jaja świeże codziennie:))Nasze kurki są chyba szczęśliwe,biegają wolno ,a w taką zimną noc jak dziś mają wstawiony piecyk do kurnika i mają palone ;)))Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu :) witaj :) taki szyld to naprawdę nic trudnego, a w dodatku świetny na odstresowanie ;) przed chwilka zajrzałam do ciebie i podziwiałam te cudne warzywka :) takie rozwiązanie jest idealne, wiesz co jesz :) a pomidor smakuje pomidorem :) i mi się marzy działeczka, ale M kategorycznie mówi nie... bo przecież wakacje są od wyjazdów nie podlewania roślinek... i fajnie,że dbacie by w te mroźne noce było im cieplutko :) i tak chyba powstają jajka od szczęśliwych kurek :)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  7. zgadzam sie ze pinterest to kopalnia inspiracji i tez tam lubię buszować. Co do szyldu fajny pomysł niby nic takiego a jak zdobi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko Hogatko :)
      dziękuję :)
      oj tak można się tam zatracić i zapomnieć wszystko...
      jaka epoka, jaki wiek, jaki rok
      jaki miesiąc, jaki dzień
      i jaka godzina kończy się, a jaka zaczyna...

      tak mnie naszło na Stachurę i nucę od rana pod nosem ;) prawda, że fragment idealny??
      i masz rację :) kawał dechy,a jest zupełnie inaczej :) wcześniej niby też było fajnie, bo obrazki się zmieniały i był przelicznik kulinarny samodzielnie wykonany, ale nie miało to tego rozmachu - wielkości co zwykła decha :)
      pozdrawiam cieplutko i uszaka zazdroszczę :)
      Ania

      Usuń
  8. Pięknie wyszło :)
    Też kocham inspiracje z printeresta...wiem o czym piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwo sia :) :) dziękuję :)
      choć to tak naprawdę nic takiego, jestem z tej mojej dechy dumna jak paw :):) :)
      a jedną Staś zażyczył sobie do pokoju... jako lądowisko dla samolotów :)
      i jak dziecku odmówić???
      pozdrawiam cieplutko :)
      Ania

      Usuń
  9. Rewelacyjny szyld! A Pinterest też eksploruję :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa :) :) :) dziękuję :) :) :) takie słowa mnie uskrzydlają :) :) i motywują do działania ;)
      widzę, że nie jestem osamotniona w zachwytach nad pinterestem :)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  10. Cały Twój post mogłabym napisać ja! Mam dokładnie tak samo. Postanowiłam sobie nawet zrobić odwyk od Pinterest e nie udaje mi się ups! A co do stylu to mam tak samo niby scandi ładne ale nie wywołuje tych motyli w brzuchu, które wywołany przez Ciebie styl. Ja odkryłam (u mnie teraz przeczytasz) że określiłabym mój styl romantic industrial. Pasuje mi to określenie. A amerykańskie programy i inspiracje ilustrujące styl o którym piszesz ubóstwiam. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EdiPassione :) odwyk od pinteresta??? brzmi poważnie... ja mogę wytrzymać max.2-3 dni, a później coś tak tęsknię i koniecznie muszę sprawdzić nowe fotki ;)
      Z całym szacunkiem dla zwolenniczek stylu skandynawskiego brak mu tego pazura, który charakteryzuje styl Janny :) niby wszystkie prezentowane przez nią wnętrza są bardzo podobne, ale jednak inne... lubię tę szyldy właśnie, dużej ilości poduch, gdy kanapa zaprasza usiądź na mnie, weź książkę i zapomnij o wszystkim... a romantic industrial brzmi fajnie :) muszę pokombinować, jak określić styl naszego domku...
      a znasz programy Sary Richardson??? :
      http://www.sarahrichardsondesign.com/portfolio
      prawie do każdego wnętrza mogłabym wprowadzić się od zaraz :)
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
    2. Dzięki za nowe żródło inspiracji :))) Ja przepadam za programami i blogiem https://magnoliamarket.com/blog/ są świetni !!! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. to chyba ta sama MAGNOLIA http://yellowprairieinteriors.com/waco-surprise/ ?

      dzięki za link do nich :) :) :) następne cudo do podziwiania i wzdychania :) :) :)
      pozdrawiam
      Ania

      Usuń
    4. przepadłam w sklepie z tymi wszystkimi cudeńkami ;)
      i jest nawet szyld BAKERY ;) :)

      Usuń
  11. Miło mi słyszeć, że nie tylko ja jestem uzależniona:)Szyld jest piękny i już się zastanawiam, czy coś podobnego nie zrobić do mojego domku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) :) :) dziękuję za odwiedziny :) :) zajrzałam do Ciebie i jestem zauroczona Twoim blogiem :) :) :)
      taki kawałek dechy, a jak może odmienić wnętrze, prawda?? i jak najbardziej inspiruj się do woli :) :) :) jak pisałam w planach mam jeszcze co najmniej jeden, tak je polubiłam :)
      i tak, miło słyszeć, że nie tylko ja jestem uzależniona ;) ;)
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
  12. Ale fajny ten szyld. Zainspiruję się, pozwolisz? I idę pooglądać polecane blogi.
    pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo :) dziękuję :)
      proszę inspiruj się do woli :) cieszę się, że moje dzieło podoba Ci się :) przecież ja także inspirowałam się czyjąś pracą ;)

      i jak wrażenia po lekturze polecanych blogów??
      pozdrawiam
      Ania

      Usuń
  13. Świetny pomysł. Od razu pomyślałam o tabliczce na drzwi. A tak na marginesie, zauważyłaś, że w ogóle odeszło się od wieszania tabliczek z nazwiskiem na drzwiach wejściowych do mieszkań?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holly :) :) świetny pomysł :) na drzwiach Twojego remontowanego mieszkanka na pewno fajnie by wyglądała :) :) nowa wizytówka zaprasza do nowego wnętrza :)

      oj tak... nawet u nas tylko tabliczka z numerem... i sama nie wiem czy lubimy być anonimowi, czy też przez drzwi antywłamaniowe, czyli obite blachą, więc problem z przytwierdzeniem czegokolwiek, czy po prostu nie lubimy integrować się z sąsiadami, a może nie chcemy być jak nasi rodzice i nawet dlatego nie ma tabliczki (my, jako społeczeństwo)...
      pozdrawiam cieplutko
      ni i czekam na efekt końcowy remontu :)
      Ania

      Usuń
  14. Czuję się zainspirowana:) Szyld bardzo mi się podoba i myślę, że podołam temu projektowi. Muszę tylko wymyślić treść napisu i w weekend zabieram się do pracy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...