wtorek, 31 maja 2016

jeszcze maj...

Maj, ostatni jego dzień, a ja nie pochwaliłam go ani jednym słowem. Maj cudownie pachnący miesiąc.  Bzem, akacją i peoniami. Maj to szparagi, rabarbar, pierwsze truskawki i młode ziemniaczki z koperkiem (i obowiązkowo kefirem, który zastępuje zsiadłe mleko z dzieciństwa). W ostatnim poście pisałam o zapachach, które kojarzą mi się z dzieciństwem. I chyba na starość staję  się sentymentalna, bo tęsknię do takiej prostoty.  Do ciszy za oknem i zielonych łąk. Do czystych plaż. 


Do tego by majówka to nie był tylko grill.  W Boże Ciało wybraliśmy się wczesnym popołudniem nad Zalew Zegrzyński by choć przez chwilę skorzystać ze słońca. Do koszyka zapakowałam truskawki, suszone jabłka, wodę i „bułeczki-grzaneczki” jak Staś na nie mówi. I byliśmy jednymi z nielicznych bez piwa, grilla i papierosów… Nie rozumiem jaka to przyjemność rozpalić grilla na oczach setki ludzi, gdzie słyszysz bluzgi obcych, a zapach kiełbasy za 5,50 za kilogram miesza się z zapachem papierosów? No nie rozumiem. 



Powiecie, nie jesz mięsa to marudzisz. I że grillowanie to nasz sport narodowy. A ja odpowiem, że ostatnio współorganizowałam dwa  grille warzywno - serowe i że się da (tak naprawdę to było pół na pół, czyli co kto lubi). Były burgery z buraka odgrzewane na grillu (ten dym podkręcił dodatkowo smak) były szaszłyki z wędzonego tofu i pieczarki z twarogiem wędzonym. Były też warzywa pieczone w foli. I wierzcie, nawet zatwardziałym mięsożercom smakowało. W dwóch cudownych miejscach z cudownymi ludźmi, z  dala od spojrzeń ciekawskich  i smrodu papierosów. Powiecie, nie każdy ma taką możliwość… ale to my sami dodatkowo wszystko utrudniamy. Dlaczego zanim rozłożyliśmy koc musieliśmy posprzątać kapsle i pety. Dlaczego (wiem, jako osoba niepaląca od zawsze NIGDY nie zrozumiem palaczy) ktoś rozkładając się obok nie zapyta czy dym papierosowy nie będzie nam przeszkadzał? Tym bardziej, iż w piasku bawi się dziecko. Tak, maj pachnie nie tylko bzem ale grillowaną kiełbasą…  Przepraszam za ten trochę przydługi wstęp i nie na temat… 


Tegoroczny maj to miesiąc zmian w naszym życiu. Nie, nie takich dużych, spektakularnych, ale ważnych.  Staś nauczył  się jeździć na 2 kołach i wypadł Mu pierwszy mleczny ząb (jedno i drugie zdarzenie nie mają zupełnie związku ze sobą). A my cieszymy się naszych balkonem. Wprowadziłam delikatne zmiany kolorystyczne do ubiegłorocznej wersji (klik). No i mam więcej kwiatów. W ubiegłym roku przez remont nie zdążyłam. 



W tym roku zaryzykowaliśmy i posadziliśmy dereń w formie piennej (to zamiast oliwki o której marzę od dawna, ale nie wiem jak by przetrwała zimę) i krzak kaliny (nie wiem, czy był to dobry wybór). Do tego krzaczek rozmarynu i pelargonia wybrana przez Stasia. A nasza „choineczka” araukaria chyba świetnie się czuje na balkonie, bo wypuszcza nowe gałązki. Brakuje mi oświetlenia – wymarzona girlanda z żarówek wciąż czeka na liście „must have”, a w zasadzie ja czekam na taką, która nie zrujnuje mojego portfela i będzie piękna - na grubym kablu, czarna, z prawdziwymi żarówkami, nie  plastikowa podróbka. A tym bardziej, że nie mam na razie gdzie jej powiesić. Bo tak naprawdę remont/ocieplanie bloków się nie skończył. Wciąż brakuje pleksy oddzielającej nasz balkon od sąsiedniego. Dobrze, że mamy fajnych Sąsiadów! 


Kiedyś pisałam, że kawę piję 2-3 razy do roku. Zupełnie, zupełnie  zapomniałam, iż latem to jeden z moich ulubionych napojów – mrożona kawa z mlekiem.  Na koniec podzielę się z Wami moim ubiegłorocznym odkryciem – kawą parzoną na zimno. Do jej przygotowania nie potrzeba zbyt wiele, a  przede wszystkim świetnie sprawdza się na wszelkich wyjazdach. Dlaczego? Czytając opis zrozumiecie...


Potrzebujemy:
·        Kawa mielona ( o  ilości, proporcjach za chwilę)
·        Woda najlepiej źródlana lub  filtrowana w ostateczności i przegotowana
·        Słoik, dzbanek, butelka, tudzież inne naczynie
·        Papierowe filtry, a jeśli masz to dodatkowo filtr ceramiczny (lub plastikowy)
Proporcje 1:5 czyli 1 część kawy i 5 części wody.


Kawę mieloną zalewamy ZIMNĄ wodą i ostawiamy na minimum 8 godzin (najlepiej 12-24 godz.) . Jeśli mamy możliwość mieszamy od czasu do czasu (ja zwykle robię to późnym popołudniem) a rano wystarczy ją przefiltrować, dodać ulubione mleko, ew. kostki lodu, wodę i gotowe. Moja jest z dodatkiem mleka orkiszowego. Zaręczam taka kawa jest pyszna i nawet najpodlejsza mieszanka smakuje wybornie. Nie ma kwaśnego posmaku, a przygotowaną esencję można do 3 dni przechowywać w lodówce – choć ja codziennie wieczorem „nastawiam” świeżą. I ma nawet swoja nazwę. COLD BREW – pod takim hasłem szukajcie jej w wujku Google. Czytałam, że można też tak przygotować herbatę zieloną lub owocową. Tylko czas parzenia to minimum 24 godz. Przetestuję i obiecuję,  dam znać.



Pozdrawiam jeszcze majowo
Ania

33 komentarze:

  1. Aniu pięknie u Ciebie :) Jestem ciekawa jak sprawdzi się dereń pienny w donicy. Na Oliwkę i ja mam ochotę ale cały czas myślę co z nią zrobię przez zimę, nie mam odpowiednich warunków. Jeśli mogę coś doradzić świetnie sprawdza się w donicy wierzba o srebrnych liściach Salix helvetica i trochę przypomina ukochaną Oliwkę. Kalina i u mnie zawita ale to już wiesz ;-) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś :)
      dziękuję:) wiosna dam znać jak przezimował dereń - zdecydowaliśmy się na niego, bo podobno nie jest wymagający, ale zobaczymy... sprawdziłam w wujku Google - masz rację ta wierzba wygląda (prawie) jak oliwka ;) poszukam jej wiosną :) bo w tym roku już chyba nie chcę inwestować w roślinki, no może dokupię jeszcze hiortensje i lawendę :)
      cieszę się, że zdecydowałaś się na kalinę :) :) :) "ja uwielbiam ją..." ;)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  2. Chciałbym w takim domu zamieszkać, przepiękne dodatki i wystrój zdecydowanie moje klimaty ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łukaszu :) witaj :) dziękuję i zapraszam na kawę :) :) :)
      bardzo lubię naturalne materiały i w takich wnętrzach czuję się najlepiej... len, drewno, wiklina, szkło ... koralowiec niestety sztuczny, ale inny jest nie osiągalny (legalnie) :)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania
      pozdrawiam

      Usuń
  3. Aniu prześlicznie na Twoim balkoniku, z przyjemnością można tam leniuchować i relaksować się, przy dobrej książce i pysznej kawce :) Zastrzeliłaś mnie tą robioną na zimno, nigdy o takim sposobie nie słyszałam i z wielką ciekawością wypróbuję :)
    Co do grilla... nie mam nic przeciwko mięsku na nim robionemu, bo je uwielbiam ;))) tak samo jak nie mam nic przeciwko serom i warzywom. U mnie zawsze do mięcha jest ogrom warzyw i grillowanych i w postaci surówek i różne pyszne sosy, z mnóstwem ziół, które też u mnie są obowiązkowe :))
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness Kochana :)
      dziękuję i zapraszam na kawę :) też na początku nie mogłam uwierzyć, że takie "coś" może dobrze smakować :) a później całe lato zamęczałam wszystkich taką kawą (w sumie nie mieli nic przeciwko) :)
      Agness to nie tak, ze ja neguję mięso na grillu. Po prostu drażni mnie zapach w miejscach publicznych - nie liczenie się z innymi :) i chętnie poznam Twoje przepisy na surówki - tych nigdy za wiele :) i masz rację sos MUSI być :) nasz ulubiony to czosnkowy ;)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
    2. Aniu, w wolnej chwili wrzucę post z suróweczkami, bo robię naprawdę sporo różnych, naprawdę je uwielbiam :) Tylko to chwilę potrwa, bo jakoś wcześniej nie wpadłam na pomysł, żeby zrobić im fotki, więc będę musiała nadrobić :)))
      Sosy czosnkowe kocham, pod każdą postacią , każdy rodzaj, ostatnio najczęściej robię z bazylią i oregano :))) A od dłuższego już czasu na 1 miejscu jest sos z curry.... pyyyycha... znasz ? Bardzo, bardzo polecam :)

      Usuń
    3. curry powiadasz?? brzmi ciekawie i już uśmiecham się o przepis, bo curry uwielbiam - kiedyś obowiązkowo z piersią kurczaka dziś warzywne :) sos czosnkowy lubię najprostszy z najprostszych - czosnek+jogurt grecki+sól+cukier
      i czekam na surówkowy post :)
      dobrej nocki
      Ania

      Usuń
  4. Aniu z tych samych powodów, ja nie jeżdżę nad Jezioro Białe, bo wszędzie przekleństwa ,piwo i papierosy. Piekny balkon, ja juz mam paletę ,tylko muszę ją dociąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaguś :) nie rozumiem jak można być takim egoistom, choć może to ja jestem samolubem, że wymagam ciszy i powietrza bez dymu ;) Ale fajnie, ze nie jestem osamotniona, bo czasem mam wrażenie, ze to walka z wiatrakami i czasem doskwiera mi opinia pieniaczki Nr 1 ;)

      o to będzie się działo :) u nas w tym roku też nie obyło się bez ponownego przycinania -po ocieplaniu balkon zwężył się o 4 cm...
      pozdrawiam cieplutko
      Ania

      Usuń
  5. Aniu, Twój balkon jak zawsze zachwyca.
    Co do grillowania, to najchętniej robimy go w ogrodzie mamy lub moich braci :) mam nadzieję, że za rok będzie już w naszym ogrodzie :)
    Ja uwielbiam grillowane warzywa, szparagi, cukinię, paprykę a na deser polecam banany :) w skórkę wbijam całą masę goździków i układam na tacce aluminiowej, gdy skórka jest czarna banany są gotowe, wystarczy rozciąć skórkę i w gorącego jeszcze banana włożyć kawałki gorzkiej czekolady. Czekolada się rozpuści tworząc przepyszny deser :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu :) tego grillowania we własnym ogrodzie w przyszłym roku życzę Ci z całego serducha :) :) :) fajnie, ze spełnia się Twoje, Wasze marzenie :) :) i właśnie o to mi chodzi, grillujesz z Rodziną, Przyjaciółmi w fajnym, bezpiecznym miejscu i nikt Ci w gary nie zagląda ;)
      a bananem to mnie zaintrygowałaś :) :) spróbuję następnym razem :)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania :)

      Usuń
  6. W końcu mam czas na przeczytanie postów. Co do narodowego grill sportu ;-)ZGODA ABSOLUTNA,zarówno co do kulturowej otoczki jak i samego grill menu. Żarówkowa girlanda wraz z kosztorysem -total 103,75 http://nakazdyhumor.blogspot.com/2015/11/wiecej-swiata-more-light.html KAWĘ wg. przepisu podam gościom w weekend. Pozdrawiam





    KOSZTY wyłącznika do lampy= 4,50 ZŁ
    Efekt końcowy bardzo, bardzo pozytywny;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teresko :)
      dziękuję :) :) :) o to jest cena nie rujnująca domowego budżetu :) pokażę M w końcu jest z wykształcenia elektrykiem :) ale to dopiero pod koniec czerwca lub w lipcu, bo teraz to się będzie bawił w wojnę ;) nie wiem, jak przeoczyłam ten post u Ciebie :)

      a kawę polecam :) moi letni goście, gdy mieli pić ją po raz pierwszy robili dziwne miny, ale później chwalili ;) teraz testuję różne mleka i świetnie smakuje z orkiszowym. Kiedyś koleżanka z Londynu przywiozła mi taki fajny napój - ni cholery nie mogę sobie przypomnieć jego nazwy- i podobnie smakował :) kawę można podać z bitą śmietaną - można do ubijania dodać szczyptę cynamonu i gałki muszkatołowej jak ktoś lubi takie smaki lub na koniec polać zmiksowanymi truskawkami ;)
      pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję :)
      i trzymam kciuki za remont :)
      Ania

      Usuń
    2. znalazłam :) - męczyło mnie to od chwili gdy spróbowałam mleka orkiszowego :) smakuje podobnie do Horlicks'a
      http://www.horlicks.co.uk
      pozdrawiam

      Usuń
  7. Śliczny balkonik, mały ale bardzo klimatyczny widać że włożyłaś w nie całe serducho, pozdrawiam serdecznie Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Kamilo :) dziękuję :) balkon to ponownie nasz ulubiony "trzeci pokój", choć deszcz często krzyżuje nasze plany...
      a wiesz, ze balkon nie jest taki mały, no porównując z niektórymi to jest ;) ale ten kąt to tak naprawdę 1/3 całego balkonu. Drugiej strony nie pokazuję (tej z kwiatami) bo brak pleksy zaburza proporcje, po drugie zrobiliśmy z Sąsiadami tymczasowe przepierzenie z kartonu by Ich piesek nie odwiedzał nas tak często :) co prawda nie mamy nie przeciwko wizytom Lucky'ego, ale Małgosię to krepuje, że Lucky wpada tak bez zapowiedzi ;) więc druga strona będzie miała swój debiut po zamontowaniu białej pleksy (jedyny dobry pomysł zarządu naszej wspólnoty ;) ) - będzie świetnym tłem dla roślin... na tym zdjęciu z donicami widać, gdzie będzie zamontowana ;) a gdy trzeba (no czasem trzeba) to mieści się jeszcze suszarka z praniem :)
      ale cudny ten Twój przelicznik kulinarny :) :) :)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. ABily :) :) :)
      dziękuję :) i choć niedoskonałe, bardzo lubię te nasze cztery kąty :)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  9. No no Aniu, z tą kawą to mnie zastrzeliłaś :) Jeszcze takiej nie piłam :)
    Musze tylko zakupić filtry i spróbuję :)
    Balkonik super! Aż się chce wprosić na taką kawę na TAKIM balkonie :)
    Ściskam mocno :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu :) a cieszę się, że mogłam Cię czymś zaskoczyć :) gdy w ubiegłym roku przeczytałam o tej kawie od razu postanowiłam spróbować, bo lubię eksperymentować (czasem są to też próby nieudane niestety) i sprawdzić :) i to był strzał w 10 (à propos strzelania ;) ) nie ma tej cierpkości, która zazwyczaj mi w kawie przeszkadza...
      dodam tylko, że lepsza jest kawa grubo mielona - lepiej się ją filtruje :)

      a jeśli będziesz następnym razem przejeżdżała przez Legionowo to zapraszam nie tylko na kawę :)
      buziaki
      Ania

      Usuń
  10. pierwsze, co się rzuca w oczy, to zdjęcia: niesamowicie klimatyczne, cudowne! maj był dla mnie także miłym miesiącem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolinsss :) dziękuję :) :) :) podglądam Twoje zdjęcia i Twoje słowa to ogromny komplement dla mnie :) dziękuję :)

      maj był cudowny, a teraz bardzo trudny czerwiec przede mną... ale nie chcę jeszcze myśleć o tym, jeszcze nie teraz...
      pozdrawiam serdecznie :) :) :)
      Ania

      Usuń
  11. Ach ten maj :-)
    Nie jestem kawoszem ale Twoja wersja mnie zaintrygowała - spróbuję :-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko :) :) :)
      polecam tę kawę z czystym sumieniem :) zaskocz Przyjaciół i znajomych tak podaną kawą mrożoną :) jestem ciekawa Twojej i ich reakcji :) :):)

      maj był piękny, pachnący i prawie bez objawów alergii u Bąbla ;) a teraz ciężki czerwiec przede mną... jak w jednej chwili wszystko potrafi się zmienić - kilka słów i świat staje na głowie... ale nie chcę o tym pisać jeszcze nie... (bo myśleć nie przestaję)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  12. Ciekawy sposób na kawkę, którą pijam namiętnie. Nie wiedziałam, że zaparzy się w zimnej wodzie. Twoje przemyślenia na temat kultury grillowania i ogólnie korzystania z przestrzeni publicznej przez innych podzielam i ubolewam tak samo. A Twoją choineczkę to skradłabym od razu, ja swoją zmarnowałam na balkonie - uważaj na słońce. Pozdrowienia przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holly :) :) :) :)
      spróbuj proszę i koniecznie napisz, jak wrażenie :) mi najbardziej smakuje taka 12-godzinna :)

      szkoda, że często jesteśmy takimi egoistami, że wszystko musi być tu i teraz nie myśląc o przyszłości naszej i naszych dzieci... ale jako (prawie) optymistka wierzę, że to się zmieni :) że lasy będą czyste, a osiedlowe chodniki wolne od psich kup (to moja następna bolączka!)
      dziękuję za ostrzeżenie o słoneczku - na wszelki wypadek przestawiłam ją i choć teraz wtopiła się w zieleń kaliny, rozmarynu i pelargonii to stoi w półcieniu i chyba dobrzej jej tam :)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  13. lubię do Ciebie zaglądać
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu :)
      dziękuję :) :) :) bardzo mi miło :) :)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  14. Kawa, to mój jedyny i najbardziej ulubiony nałóg!
    Takiej jak Twojej wersji na zimno nigdy nie próbowałam... Muszę to nadrobić.
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  15. Stworzyłaś uroczy klimat na balkonie sprzyjający relaksowi z pyszną kawą, oczywiście ten przepis jest dla mnie nowością i z chęcią wypróbuję.
    Pozdrawiam serdecznie, Marta

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie jest u Ciebie na balkonie :) Również nie rozumiem ludzi, którzy śmiecą albo nie liczą się z tym, że palą obok innych osób. Ale są też tacy, którzy posprzątają po sobie i odejdą od kocyka w ustronne miejsce na papierosa :) Dzięki takim osobom nie tracę wiary w ludzi.
    Swoją drogą już jest lipiec, czekam z niecierpliwością na posty :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...