piątek, 2 grudnia 2016

grudniowe wieczory, czyli jakie filmy lubię...

Grudzień  to magiczny miesiąc. To czas oczekiwania na najważniejszy dzień w roku. To czas rodzinny, niezwykle ciepły,  pachnący piernikiem i gorącą czekoladą.  To czas gdy zapalam wieczorem świece i zwalniam... 

Staram się pamiętać co tak naprawdę stanowi istotę Świąt Bożego Narodzenia, że nie ważne są prezenty i idealnie wyprasowany obrus, tylko wspólnie spędzony czas. Przytulanki na kanapie i gilgotki na dzień dobry. Wiem, wiem idealny obrus też jest ważny, ale o tym innym razem... 

Ten niezwykły czas wieczorami umilamy sobie seansami filmowymi. Czasem są to nowości, czasem filmy, które znamy i lubimy... Filmy wzruszacze, filmy romantyczne, lub wywołujące łzy... ze śmiechu. Na mojej liście znajduje się wiele, wiele filmów. Jednak celowo nie piszę dziś  o filmach trudnych, poruszających ważne tematy. Dziś będą to  tytuły idealne na grudniowe wieczory... Kolejność przypadkowa, choć zaczynam typowo świąteczną opowieścią, czyli:

 EKSPRES POLARNY reżyserem filmu jest Robert Zemeckis i to już gwarantuje, że kino będzie na wysokim poziomie. Wszak to reżyser Foresta Gumpa i Powrotu do przyszłości. "Ekspres polarny" to historia 8-letniego chłopca, który przestaje wierzyć w Świętego Mikołaja. Czy podróż na biegun północny tytułowym ekspresem polarnym pozwoli mu odzyskać wiarę? Jeśli nie znacie jeszcze tego filmu nie zdradzę Wam... Jako ciekawostkę dodam, iż w oryginalnej wersji Tom Hanks podkłada głosy aż 5 postaciom. W naszym (a w zasadzie Stasia) kalendarzu adwentowym karteczka z tekstem "Domowy seans filmowy. Czy oglądamy dziś Ekspres polarny?" znajduje się w niedzielnym okienku. Będzie popcorn i poduchy na podłodze, gorąca czekolada i korzenne ciasteczka.

celowo wybrałam ten plakat, bo wg mnie na jakąś magię... 

Pozostając nadal w klimacie świąteczno- zimowym kolejna propozycja to "Opowieści z Narnii. Lew, czarownica i stara szafa." Czwórka rodzeństwa, w czasie II wojny światowej trafia do domu ekscentrycznego profesora. Tam odkrywają drogę do tytułowej Narnii, którą od 100 lat włada Biała Czarownica (w tej roli fenomenalna jak zawsze Tilda Swinton). Pod jej rządami bajkowa Narnia zamieniła się w kraj wiecznej zimy. I tym razem mała ciekawostka związana z filmem, część zdjęć do filmu była kręcona w Polsce nad zamarzniętym Jeziorem Siemianowskim, znajdującym się w dolinie górnej Narwi, na północ od Puszczy Białowieskiej. Uwielbiam ten film m.in. ze względu na Pana Tumnusa, fauna, którego gra James McAvoy.


Jeśli już mówimy o kinie brytyjskim na mojej liście nie może zabraknąć Love Actually, czyli "To właśnie miłość" . Napisano i  powiedziano o tym filmie już tyle, że  chyba nie chcę się powtarzać. To 10 historii o miłości. W filmie miało się znaleźć ich więcej. W ostatniej chwili wycięto historię pary, która musi poradzić sobie z głodem, oraz wątek dyrektorki szkoły, wreszcie decydującej się ujawnić, że jest lesbijką. Wcześniej zrezygnowano również z opowieści o niepełnosprawnej dziewczynie oraz o muzyku, który pisze dla ukochanej piosenkę, a ta zaczyna romansować z jego kolegą z zespołu. Dodam tylko, iż początkowe, jak i końcowe sceny na lotnisku Heathrow  były kręcone ukrytą kamerą. Później realizatorzy podchodzili do uchwyconych w kadrze osób zapytaniem o zgodę na wykorzystanie ich wizerunku w filmie.



Było już romantycznie, więc czas na trochę uśmiechu. Jak ja lubię Dany'ego Boona. Na pewno kojarzycie Go z takich filmów jak "Jeszcze dalej niż na północ", "Czyja to kochanka", czy "Nic do oclenia". Ostatnio oglądaliśmy "Przychodzi facet do lekarza". Akcja filmu rozpoczyna się dokładnie w Sylwestrową noc, a hipochondryk Romain Faubert (w tej roli Dany Boon) już od 18 lat lękami i urojeniami zadręcza swojego lekarza granego przez Kada Merada. Nie opowiem Wam co było dalej by nie psuć Wam zabawy. W skrócie powiem tylko, iż lekarz mając już dość jakby nie było uciążliwego Romaina próbuje mu pomóc w znalezieniu miłości na całe życie. Nie przypuszcza, że Faubert spodoba się jego siostrze Annie. Tak naprawdę to spodoba się jej bojownik  o wolność Czerkistanu (kraju z którego pochodzi rodzina doktora) , za którego Romain będzie sie podawał. I znów mała ciekawostka fragmenty rozgrywające się w Czerkistanie kręcono na Węgrzech, od 14 do 7 rano, potem filmowcy szli na śniadanie i spać. Jean-Yves Berteloot (grający "prawdziwego" bojownika Antona Miroslava), by kaleczyć francuszczyznę po czerkistańsku, trenował kilka tygodni z profesorem języka ukraińskiego.


A jakie filmy Wy mi polecicie na grudniowe wieczory?
pozdrawiam

Ania

A już jutro zapraszam na zakupy do OLD COTTAGE
Będą cudowności z paryskiego pchlego targu


8 komentarzy:

  1. Uwiodłaś mnie korzennymi ciasteczkami i seansami filmowymi. Koniecznie ale to koniecznie wykorzystam :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu :) :) :)
      dziękuję :) :) :)
      lubię te wieczory grudniowe,weekendowe , gdy wiemy, że nie trzeba na drugi dzień rano wstać, więc i Bąbel nie musi iść spać o 20 ;) lubię gdy przez kuchenne okno (bo tego nie zasłaniamy na noc) widzę padający śnieg... to właśnie ta magia... świeczki, rodzina, bliskość, uśmiech Stasia i słowa "dziękuję za fajny wieczór" brzmi to pewnie patetycznie, ale nic mi więcej do szczęścia nie jest potrzebne... a czasem zamiast korzennych ciasteczek jest... krem ciasteczkowy wyjadany łyżką prosto ze słoika (i zagryzany plasterkami jabłek) - to nasze tegoroczne odkrycie :)
      Aniu :) wykorzystaj proszę :) a jakie filmy Ty wybierasz?
      pozdrawiam serdecznie i przesyłam 1587 buziaków
      Ania
      Zauroczyły mnie Twoje lale :) :) :) wyobrażam sobie ile serducha wkładasz w ich wykonanie :) podziwiam Twój talent

      Usuń
  2. Aniu kochana, niedawno powstało internetowe Kino pod Aniołem. Zajrzyj tam. Do 8 grudnia grają film (chyba familijny) o świętach. Piszę chyba bo jeszcze go nie widziałam. Ale pomysł z takim kinem super. Obejrzałam dzięki temu "Anioła w Krakowie" za 9 zł! :) Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu Kochana :)
      dziękuję:) nawet nie wiedziałam o takiej fajnej inicjatywie :) sprawdzę dziś :) :) :) ceny bardzo zachęcają :) i jak samopoczucie??? przytulam do serducha :)
      buziaki
      Ania

      Usuń
    2. Samopoczucie ok, tylko nie świątecznie :) Ale myślę, że jeszcze czas na nie przyjdzie i dopadnie mnie :)

      Uścsiki

      Usuń
    3. na szczęście jeszcze jest tyyyyyyyyyle czasu, że spokojnie wszystko w swoim czasie i tempie :) buziaki Madziu :)

      Usuń
  3. Z polecanych filmów znam Narnię, z przyjemnością obejrzę,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,to nie ja te kropeczki to Henio położył si na klawiaturę i domaga się pieszczot hi hi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaguś :) kocham "Narnię":) co prawda oglądam ją sama bez M (bo ileż razy można) a z Bąblem może za rok :) bo nie było to oglądanie dla oglądania ;) wczoraj oglądaliśmy "Ekspres polarny" zamiast dziś i choć Staś oglądał po raz trzeci (raz do roku w grudniu) to mam wrażenie, że dopiero teraz tak ze zrozumieniem :) fajnie nam się po filmie rozmawiało :) i wytarmoś proszę tego kochanego rudzielca za uchem od wirtualnej ciotki :) :) jak ja bym chciała mieć kota ;) ale uczulenie Stasia i no i parter mnie skutecznie zniechęcają :(
      pozdrawiam serdecznie w ten niedzielny poranek :)
      Ania

      Usuń

Dziękuję ...