czwartek, 1 października 2015

zostań wege...

Kolejny międzynarodowy dzień i kolejny wpis kulinarny. Wybaczcie, ale musiałam. Dziś jest Międzynarodowy dzień wegetarianizmu. To świetna okazja by spróbować diety bezmięsnej. Ja od ponad 3 miesięcy nie jem mięsa i wiecie co, dobrze mi z  tym. Nie, nie jestem wegetarianką, bo w mojej diecie nadal znajdują  się ryby, jajka no i nabiał. Myślę, ba wiem,  że  na wszystko przyjdzie czas...



Bardzo lubię blog Marty Dymek – Jadłonomia i ostatnio spędzam tam, każdą wolna chwilę. A  dziś na przykład zapisałam się do newslettera akcji „zostań wege na 30 dni” (klik). Chętnie poszerzę swoją wiedzę, przede wszytki czym zastąpić mięso Stasiowi. Do jedzenia soi nie jestem przekonana przede wszystkim przez GMO. Qrcze, jak nie wojna to przemarsz wojsk. Co prawda Staś je mięso w przedszkolu, a ja od czasu do czasu smażę kotlety z  piersi indyka dla moich mężczyzn, ale chciałabym by Oni też byli wege na co dzień. By robili to z pełną świadomością i przekonaniem (co prawda 5-latek jest jeszcze za mały na podejmowanie takich decyzji, a ja nie chciałabym zrobić Mu krzywdy).  Stasia trudno przekonać do nowych smaków, długo oswajał się z kotletami z kaszy jaglanej. Teraz jest już lepiej, zwłaszcza jeśli są w sosie pomidorowym ;) A jesień z różnorodnością warzyw i owoców to wspaniały czas by kontynuować raz obrana drogę. Dziś np. upiekłam pasztet z czerwonej soczewicy może niezupełnie wege, bo z jajkiem. Ale, jak napisałam, na wszystko przyjdzie czas.  Zdjęcia nie do końca takie, jakie chciałam, ale jak pisałam ostatnio zaklejone okna w kuchni pracy mi nie uławiają. 


300 g czerwonej soczewicy
- 3 marchewki
- 1 pietruszka
- kawałek selera
- 5 łyżek oliwy
- 3 ząbki czosnku
- 1 jajko
- kilka łyżek bułki tartej
- pestki słonecznika
- pestki dyni
- sól, pieprz, zioła prowansalskie

S p o s ó b   p r z y g o t o w a n i a:

Soczewicę namoczyć na noc. Ugotować do miękkości.
Marchewkę, pietruszkę i selera ugotować także do miękkości.
Czosnek (przeciśnięty przez praskę lub pokrojony w cienkie plasterki) podsmażamy na oliwie.
Warzywa i soczewicę miksujemy, dodajemy oliwę z czosnkiem i pestki dyni oraz słonecznika.
Dodajemy przyprawy, jajko oraz bułkę tartą.
Pieczmy w piekarniku nagrzanym do 200 st.C w formie keksówce przez 50-60 minut.

obiecuję, następny post nie będzie już kulinarny ;))
pozdrawiam
Ania

31 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Izabelo :))
      dziękuję :)) i dodam, iż tak smakuje :)) a oprócz tego polecam pasztet z selera, to drugi mój ulubiony warzywny pasztet
      http://anne-homesweethome.blogspot.com/2011/08/delicje-choc-nie-na-sodko.html
      muszę wypróbować z cukinii ;))
      i gdzieś widziałam z ziaren słonecznika :))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
    2. ze słonecznika robiłam pyszny :)

      Usuń
    3. uśmiecham się po sprawdzony przepis :)))
      pozdsrawiam serdecznie :))

      Usuń
  2. 10 lat byłam wegetarianką, a później poznałam mojego męża i na pierwszym obiedzie u Jego rodziców przestałam być... ;) Teraz w naszym domu przemycam wegetariańskie i wegańskie potrawy, mąż je lubi, ale zdarza nam się też jeść mięso w różnej postaci. Pięknie napisałaś, piękny pasztet i na pewno smaczny. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kozo Domowa :) ale mnie rozśmieszyłaś tą opowieścią :)) i czego się nie robi z miłości :))
      dziękuje za Twoje słowa :)))))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  3. Dla mnie soja też nie jest zbyt dobrym pomysłem, ostatnio wybrałam się z do Między bułkami i oczywiście zamówiłam wegeburgera z soją..... oj, żałowałam, że nie zamówiłam burgera z wołu :( to nie tylko moje odczucie bo było nas tam kilka dziewczyn i te co jadły tego wege też mówiły, że nieteges..... a szkoda lubię wege jadło i zawsze chętnie sięgam po przepisy. Najgorzej z czasem, bo jednak jedzonko wege wymaga większego zaangażowania (patrz u mnie na blogu kiełbaski wege - cudne, ale roboty mnóstwo).

    Poza tym staram się w diecie minimalizować ilość mięsa w diecie.

    Ściskam Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu :)) już kilkakrotnie zabierałam się za te kiełbaski, ale wciąż odwlekam, bo pracy przy nich trochę jest jak napisałaś:)) zachwycałam sie nimi na Twoim blogu :)))
      myślę, że wielu osobom wege kojarzy się z soją (mi przed lekturą Jadłonomii też) i to nie jest fajne... do moich popisowych dań należą mielone z kaszy jaglanej i według mnie mogą zastąpić burgera... tylko kaszę jeść z chlebem (tzn. bułką coś tu nie do końca mi gra ;)))
      pozdrawiam serdecznie
      piekne jest to Twoje zdjecie autorstwa Izy :))
      buziaki
      Ania

      Usuń
  4. Ja po moim Tatusiu jestem mięsożerna :)) Ale nie gardzę właściwie żadnym pożywieniem ;))
    Wege też lubię i jadam. Hitem są pierożki z sosem rozmarynowym w GreenWay'u :)) Przepadam za nimi. Moja przyjaciółka mężowi gotuje bez mięsa i jest w tym mistrzynią :))
    Pasta z zielonego groszku - na kanapki - pychotka!!
    Buziaki Aniu wielkie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu Kochan :))
      ja też byłam po tacie baaardzo mięsożerna, i może jeszcze kiedyś będę, choć teraz mnie nie ciągnie :)) ale kusisz pierożkami :)) uwielbiam je z warzywnymi nadzieniami właśnie :)) z soczewicą, czy też twarogiem i młodą kapustą - chyba kresowe się na takie mówi :)) oj chętnie poznałabym Twoją Przyjaciółkę i Jej kuchnię :)) i uśmiecham się po przepis na pastę z zielonego groszku :)) bo pasty wszelakie to moja druga milość :)))
      buziaki :)))))))))))))))
      Ania

      Usuń
    2. Pierożki z cukinią i pieczarkami z w/w sosem są przepyszne!!
      Pasta: miksujemy zielony groszek z puszki z majonezem (nie wiem jakie proporcje - pewnie ze na oko - ze dwie łyżki majonezu na puszkę groszku), trochę solimy ewentualnie do smaku. i dodajemy - według uznania - drobno pokrojoną rzodkiewkę, ogórek kiszony, ziarna słonecznika.... Do tego świeża bułka, mmmmm.... poezja :))
      Dobrego dnia i buziaki :))

      Usuń
    3. narobiłaś mi apetytu na pierożki :)) a pastę z zielonego groszku pewnie zaserwuję jutro na śniadanko :))
      buziaki :))
      i baw się dobrze u Rodziców :))
      Ania

      Usuń
  5. A u nas pasztet z cukini :-) na Dzień Chłopaka był - że tak niby po męsku. Mi z mięsem też nie zawsze po drodze :-)
    Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko :)
      widziałam u Ciebie ten pasztet i narobiłaś mi ochoty :)) cukinia już czeka :))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  6. Wegetarianie nie jedzą mięsa, weganie dodatkowo ryb, nabiału, mleka etc... To tak dla sprostowania ;-) Byłam wege 18 lat, aż w końcu organizm zaczął się domagać czegoś więcej. Ale pewne dobre nawyki mi pozostały, więc nie ma tego złego ;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Red Artist :)
      czyli jednak jestem wegetarianką :)) dzięki wielkie za sprostowanie :) nie wiem czemu, ale sądziłam, że wegetarianie nie jedzą mięsa, nabiału, ryb, itp... za to weganie jedzą same owoce i warzywa- choć z mojego opisu wychodzi, że to prawie to samo ;) zasugerowałam się chyba też Jadłonomią, bo przecież w przepisach Marty nie ma jajek, mleka krowiego, itp... no właśnie wegetarianizm (i jego "odmiany") kojarzy mi się z dobrymi nawykami żywieniowymi :) jak najmniej przetworzonego jedzenia, sezonowość no i nie wiedzieć czemu slow food też mi pasuje :)) rany 18 lat!! podziwiam :)))) ciekawe czy ja wytrwam choć rok :)) choć to nie tak, nie chcę sobie, ani nikomu NIC udowadniać :)) tylko boję się czy dam radę, bo przecież nie chodzi o to by na obiad jeść ziemniaki z surówką, gdy pozostali biesiadnicy jedzą dodatkowo schabowego ;)) nie pomaga mi to, że gotuję dla moich chlopaków mięso od czasu do czasu, bo jako wegetarianka ;) nie powinnam, bo to styl życia nie godzenie się na zabijanie zwierząt, nie godzenie się na mięso kiepskiej jakości... boję się, czy nie jestem HIPOKRYTKĄ...
      dziękuję :))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
    2. U mnie było to takie naturalne, że przestało mi smakować i nie chciałam jeść mięsa. Na początku mama nie chciała mi nic osobno gotować (miałam 15 lat), więc mięso wybierałam z dania, to dopiero hipokryzja ;-) Ale krótko. Potem już nic kompletnie. I to było wręcz obrzydzenie, mężowi robiłam mielone w gumowych rękawiczkach :-P Ale powiem Ci, że chyba kończy mi się ten okres zapotrzebowania na mięsne rzeczy (myślę że powodem było wyczerpanie organizmu po 2 ciążach, karmieniu etc., obie ciąże zresztą bez mięsa ;-))), zresztą totalnym mięsożercą się nie zrobiłam, jakiś filet z kurczaka, tudzież drobiowa kiełbasa, wieprzowina sporadycznie. Też dużo myślę o pochodzeniu tego mięsa i to jest poważny argument, żeby znowu przestać jeść mięso. Grunt to jeść dużo warzyw i owoców. Z nabiału nie zrezygnowałabym nigdy, zresztą mleko uwielbiam, podejrzewam że nie miałabym tak dobrych wyników (byłam też krwiodawcą) gdybym bazowała tylko na zieleninie ;-) Próbuj i obserwuj siebie, pilnuj wyników, powodzenia! :-)

      Usuń
  7. Myślę, że jak mówisz, na wszystko przychodzi pora, również na smaki. Nie można się od zaraz zaprogramować, nie jem mięsa, myślę, że coś musi skłonić do takiej decyzji. Czasem wyższa świadomość, czasem widok surowego mięsa w gablotach sklepowych spowoduje dreszcz obrzydzenia i już wiesz, że nie ruszysz tego więcej. Organizm sam podpowiada nam czego mu potrzeba, wystarczy go lepiej słuchać, tak mi się wydaje :) Pozdrawiam Dora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Doro :))
      no właśnie u mnie takim bodźcem była kiepska jakość mięsa, że nawet w osiedlowym mięsnym wszystkie wędliny smakują tak samo, czyli nijak... że to jednak nie to... że można przecież inaczej... tylko muszęznaleźć złoty środek dla Stasia i M ;))
      dziekuję za Twoje słowa :))
      pozdrawiam
      Ania

      Usuń
  8. Przepis trafia do mojego Przepisnika:) Dzieki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alice :) wypróbuj, mam nadzieję, że przepadniesz jak ja w warzywnych pasztetach :) polecam Ci także z selera, który pokazywałam dobre kilka lat temu ;)
      http://anne-homesweethome.blogspot.com/2011/08/delicje-choc-nie-na-sodko.html

      a Dorotka z bloga Dorota na przedmieściach kusi cukiniowym :))

      i za to lubię jesień :))))))))))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
    2. Wiem juz napisalam Dorotce, ze biore przepis:) Tylko kiedy to wszystko robic?:) Dobrze ze jesienne wieczory dlugie, to bedzie sie dzialo w kuchni:) Usciski Aniu!

      Usuń
    3. oj będzie się działo :)) fajnie, że spodobały Ci się nasze przepisy :)) koniecznie napisz czy gotowe pasztety przypadły Ci do gustu :))
      pozdrawiam
      i miłego weekendu życzę:))
      Ania

      Usuń
  9. Dziękuję za przepis Aniuś:), na pewno upiekę! Ostatnio mam faze na soczewicę:)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iluś :)) polecam, jest fajny w smaku, choc ja przesadziłamz bułką tartą i wyszedł troszkę za twardy - co widać na zdjeciach, bo osobiście wolę takie kremowe, które łatwo rozsmarować na chlebusiu :))
      ja mam fazę na soczewicę i cieciorkę :) właśnie się przymierzam do samodzielnego wykonania humusu ;) a z soczewicą to myślę, że fajne byłyby pierogi ;)) próbowałaś???
      pozdrawiam serdecznie i pięknej pogody na weekend życzę
      Ania

      Usuń
  10. Aniu, pasztet prezentuje się niesamowicie. Nie jestem wegetarianką, ale z ogromną chęcią zrobię taki pasztet, tak dla odmiany, bo narobiłaś mi smaka że ho ho. Ściskam i życzę Ci udanej niedzieli,Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu :)) polecam :) gdy jeszcze nie byłam wege też piekłam warzywne pasztety tak dla odmiany właśnie :))
      pozdrawiam serdecznie :))
      teraz piekłam pasztet z selera (link w najnowszym poście "Do you remember...") z dodatkiem dyni hokkaido i był GENIALNY ::))
      Ania

      Usuń
  11. Bardzo fajna akcja. Chętnie bym zastosowała, oj bardzo chętnie... Ale mam w domu trzech dużych mięsożerców, dla których obiad bez mięsa się nie liczy i musiałabym gotować na dwa garnki :( nie mam kompletnie na to czasu... Ale w przyszłości - czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dessideria Life :))
      na szczęście mój M zawsze twierdził, że mięso raz w tygodniu wystarczy... i nadal tak twierdzi, ale teraz to biedny musi zadowlić się kotletami mielonymi z kaszy jaglanej lub gryczanej i schabowym z selera ;)) ja gotuje , ja ustalam zasady ;)) ale np. nie wyobrażam sobie by np. mój tata tak z dnia na dzień zmienił dietę...
      pozdrawiam serdecznie i mimo wszystko polecam warzywne pasztety, często nawet mięsożerca jest zaskoczony smakiem ;))
      Ania

      Usuń
  12. Fajny przepis;) Ja od ponad roku nie jem i czuję się o parę lat młodsza i zdrowsza;)
    Trzymam kciuki za wytrwałość w diecie bezmięsnej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laurentino :)) Agnieszko :)) pamiętam Twoje wpisy i one także pomogły podjac mi decyzję :))
      ja jeszcze za krótko nie jem mięcha by móc to tak w 100% ocenić, ale już widzę różnicę, oj widzę...
      dziękuję :))))))))))))))))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń

Dziękuję ...