środa, 23 września 2015

jesień, czyli zamykam lato w słoiczkach...


Moja żona mnie dzisiaj skrzyczała, powiedziała, żem mazgaj, że głupi.
Że ze wstydu się za mnie rumieni, kiedyż wreszcie zmądrzeję już raz.
A na śmiesznym tle sprawa powstała: poprosiłem, poziomek niech kupi.
- Zdziecinniałeś - powiada - w jesieni?
- To już jesień? Jak leci ten czas!

I westchnąłem: no patrz, już po lecie, po wakacjach, po słońcu, mój Boże!
Już się zacznie szaruga na świecie, no, jasnych spodni już chyba nie włożę.
Pewnie deszcze się zaczną i słota, na to ona, przepraszam, idiota!
Uśmiechnąłem się, mów sobie zdrowo, ty wiesz swoje, a ja swoje wiem
.

No, tak poziomek już dzisiaj nie kupię, ale żurawina jest dostępna  niemalże na każdym straganie na moim bazarku. I przygotowałam tak, jak co roku, konfiturę dodatkiem gruszki. Jej kwaśny smak  idealnie uzupełnia się ze słodyczą gruszki. Taka konfitura jest świetnym dodatkiem do faszerowanych jabłek – naszego ulubionego o tej porze roku deseru.


Choć w planach na jesienne popołudnia mam i brownie z burakiem i po raz 158 placek drożdżowy ze śliwkami. Ostatnio gdzieś przeczytałam, iż do takiego placka pasuje cynamonowa kruszonka... Nigdy, ale to nigdy, bym na to nie wpadła, a jako osoba wręcz uzależniona od cynamonu ( kruszonki) dodaje go niemalże do wszystkiego.  Nawet do pomidorów...


À propos pomidorów, to zamykam lato w słoiczkach i przez ostatnie 3 dni w mojej kuchni królowały pomidory właśnie. Przerobiłam na raz 30 kg! „Zaszalałaś” powiedziała Przyjaciółka oraz Mama. No zaszalałam, ale były takie ładne i wręcz prosiły by je ususzyć i zrobić z nich przecier. W tym roku po raz pierwszy mroziłam przecier, nie pasteryzowałam. Jako, że zrezygnowaliśmy z mięsa miejsca w zamrażalniku jest sporo. Więc teraz obok jeżyn, malin i borówki amerykańskiej mam 18 woreczków z przecierem! Śmieję się, iż zamrażalnik wygląda jak marzenie każdego wampira – tak w nim czerwono.

I już teraz dzielę się z Wami przepisem na suszone pomidory z dodatkiem pestek słonecznika. Są naprawdę pyszne. Te zdjęcia są z ubiegłego roku, bo pomidorki w ten sposób robie juz 3 rok z rzędu, więc przepis sprawdzony i wypróbowany, przetestowany, pochwalony itp....  Tegoroczne czekają jeszcze na włożenie do słoiczków i pasteryzację. Zrobię to dziś po popołudniu, więc jak mi się uda to jutro uzupełnię zdjęcia... Jak mi się uda, bo choróbsko, pierwsza infekcja w tym roku nie odpuszcza. Katar gigant skutecznie uniemożliwia mi prawidłowe funkcjonowanie. 

Składniki:
5 kg pomidorów  lima (to te podłużne)
3 szklanki oleju rzepakowego
2 szklanki oliwy z oliwek
czosnek
ziarenka słonecznika
zioła prowansalskie
Sól ( u mnie morska)

Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, lekko solimy. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 150 stopni, po czym temperaturę od razu zmniejszamy do 90-100 stopni, drzwiczki piekarnika pozostawiamy lekko uchylone.

Pieczemy/suszymy  pomidory przez 2 godziny po czym zostawiamy najlepiej na całą noc, przy całkowicie otwartych drzwiczkach, by podsuszyły się na świeżym powietrzu.

Pomidory dokładnie myjemy, wycinamy szypułki kroimy wzdłuż na pół.
Ponownie włączamy piekarnik i suszymy pomidory przez kolejne 2-3 godziny (sprawdzamy, bo wszystko zależy od wielkości pomidorów – u mnie wystarczało zazwyczaj 2 godz. w II etapie)

Olej mieszamy z oliwą z oliwek, podgrzewamy, nie gotujemy!

W słoiczkach układamy plastry pomidorów, czosnek i pestki słonecznika, tak mniej więcej do 3/4 wysokości słoików. Do każdego słoiczka wsypujemy łyżeczkę ziół prowansalskich (udało mi się kupić z dodatkiem lawendy). 

Zalewamy pomidory gorącą oliwą (gdy zaczną skwierczeć, to znak że ma ona idealną temperaturę), zakręcamy słoiczki i odwracamy do góry dnem. Pozostawiamy do ostudzenia.

Pomidory proponuję zapasteryzować przez ok. 10 minut  i wówczas spokojnie przechowają nam się do wiosny (a nawet dłużej).

Bez pasteryzacji pomidory można przechowywać w lodówce 3-4 miesiące, a w chłodnym miejscu kilka tygodni, ale powinny być całkowicie zalane oliwą.*


Jest też i dobra wiadomość na początek jesieni, dziś rano Panowie usunęli folię z okien i znów jest jasno w pokoju!! I od razu świat jest piękniejszy! I nie wiem czemu od rana podśpiewuję:
Świat nie jest taki zły, 
Świat nie jest wcale mdły...

I tym kulinarnym akcentem witam się z jesienią...

bo jesień naprawdę jest piękna...
zobaczcie sami...
zdjęcia: PINTERST











* oryginalny przepis pochodzi z bloga PRAWO DO GOTOWANIA Z PASJĄ z moją niewielką modyfikacją



23 komentarze:

  1. Pięknie i smacznie :) Choć zapach miazgi pomidorowej to nie dla mnie :)) Uciekam gdzie pieprz rośnie :)
    Jesień przyszła i jest piękna :)
    Buziaki Aniu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu :) juz wiesz, czemu nie odpisujena maila :) wpadłam jak śliwka w kompot, choć powinnam powiedziec, że jak pomidor do przecieru ;)) obiecuje poprawę :))
      kiedyś też nie lubiłam przetworów pomidorowych - uraz po wakacyjnej pracy w Hortex Płudy ;) teraz co roku przerabiam masę pomidorków, bo moim mężczyźni uwielbiają zupę pomidorową ;)) a zapach juzmi nie przeszkadza ;)) pieknei napisałaś na swoim blogu o jesieni :)) za to ją lubię :)) własnei za ten deszcz dzwoniący o szyby :) za to światło, zapach i astry :))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  2. Jak pięknie, jak smacznie, jak kolorowo! Cudowne zdjęcia! Jesień będzie cudowna z takimi smakołykami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koza Domowa :)
      dziękuję :)) bo jesień nie musi być szara bura i ponura :)) nie wiem, czy pamietasz moją zabawę w jesień w kolorach tęczy? to dopiero było szaleństwo barw :)) i bardzo lubię zamykać lato w słoiczkach :)) w tym roku jakoś opornie mi to idzie, ale kupiłam juz pigwowca by połączyć go z jabłkiem (podobny mus pokazała dziś Ila z Mojej Przystani), w planach jeszcze fasolka szparagowa w sosie pomidorowym z marchewką (pychota!!) i to chyba wszystko :))

      tak, mam cichą nadzieję, że jesień będzie piękna, kolorowa no i smaczna...
      pozdrawiam serdecznie
      i pieknej jesieni Ci życzę
      Ania

      Usuń
  3. Uwielbiam robić przetwory :-)
    Choć pomidory jeszcze przede mną, te suszone ostatnio dostawałam od znajomych ;-)
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aga :))
      dziękuję:))
      do robienia przetworów chyba trzeba dojrzeć :) kiedyś wydawało mi się to żmudne, nudne no i bez sensu, bo przecież wszystko jest w sklepach ;)) teraz wiem, że to zupełnie inne smaki, jakość no i wiem co jem :)) mam nadzieję, że pomysł na domowe suszone pomidory skusi Cię by wykonać je samodzielnie :))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  4. Pysznie u Ciebie, ja jutro robię placek ze śliwkami i właśnie z cynamonową kruszonką:)) A mi pomidory suszone się zepsuły, czy się je pasteryzuje i ile można je przechować w słoiku, w zeszłym roku zrobiłam w ziołach i w zalewie z oliwy, były pyszne ale niedługo potem smakowały jakby były mocno kiszone:((((. Aniu uwielbiam Twoje zdjęcia!!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iluś :))
      i jak udał się placek z kruszonką cynamonowa??? qrcze jak ja lubię cynamon ;)) własnie piję kakao z cynaomnem :))

      Iluś a może za krótko je suszyłaś?? mówię o pomidorach... w weekend otworzyłam ostatni sloiczek pomidorków sprzed 2 lat!! i nadal były pyszne - choć ten słoiczek był najgorszy, bo trafiły do niego PRZESUSZONE pomidory... ale nic nie spleśnialo, nic sie skwaśniało i ten smak - zupełnie inny niż kupnych... mam nadzieję, że następnym razem ci sie uda :))
      Iluś a ja uwielbiam twoje zdjecia - uwielbiam podgladać Twój domek :)))))))))))))))))))))))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
    2. Placek śliwkowy wyszedł obłędnie!Skromnie napisałam:))), ale smakował wszystkim bo obdzieliłam nim rodzinę:). Ja moją kruszonkę robię z olejem...mąka, cukier, łyżeczka cynamonu i oleju tyle żeby połączyły się ładnie składniki.Taka kruszonka jest szybka i tak samo pyszna jak inne, a po upieczeniu do cukru pudru dodałam jeszcze odrobinkę cynamonu. Ależ pachniało!!!

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dorotko :)
      takie miało być :)) pierwszy dzień jesieni i jesienne smaki, aromaty no i dekoracje :))
      dziękuję
      i pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  6. uwielbiam suszone pomidory i tez robie co roku , mniam wersję ze słonecznikiem tez wolę , u mnie tez był remont i zaklejone okna wiec rozumiem Cię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Avrea :)
      internet wciąż mnie zaskakuje... piszemy coś o sobie, swoje przemyślenia, reakcje... i ktoś odpowiada... rozumiem Cię , lubię to co ty... to jest fajne :))) wersja ze słonecznikiem to mój Nr 1 - nie żurawina, kapary czy co tam jeszcze można dodać :))

      u nas teraz kuchnia w natarciu ;) tzn. zaklejone okna, hałas, kurz itp ;)) ale fajne jest to, że kolor bloku pozostał niemal identyczny jak ten, co był :)) czekamy jeszcze na terakotę na balkonie i malowanie barierek - po zdjeciach z mojego balkonu (post trzeci pokój) widać, że było to baaaardzo potrzebne ;))
      pozdrawiams erdecznie
      Ania

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia:) A pomysł na wianek z liści mnie oczarował...
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko :))
      dziękuję :))
      wianek (jak i pozostałe zdjecia z tej części postu to inspiracje z PINTEREST) też wpadł mi w oko ;)) tak, jak Twój :)))))))))))) cudny :))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  8. Zdjęcia zachwycają a przepis zachęca do robienia przetworów z pomidorków.Możliwe, że się skuszę :-) Pozdrawiam cieplutko!Ps.Dziś pogoda mnie rozpieszczała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marilyn :)) zdjęcia z ostatniej części postu to inspiracje z PINTERESTU... uwielbiam je :)) i taką jesień lubię :)) wczoraj przytargałam ze spaceru ogromny bukiet topinamburu - zrobiło sie tak słonecznie i jasno :)) a jutro wybieram się po zielone pomidory... kusi mnie sałatka z nich - moja Mama swego czasu robiła pyszną no i dżem...
      dużo słonka przesyłam i dziś ;)) u nas pochmurno, ale cieplutko :))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  9. Uwielbiam suszone pomidory ale jadłam kiedyś takie domowe u koleżanki i były bez smaku więc od razu zrezygnowałam z pomysłu aby je samodzielnie wykonać. Twoje pewnie smakują wybornie sądząc po dodatkach, które zastosowałaś. Wyglądają przepięknie! Pozdrawiam Dora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Doro :))
      takie pomidory bez smaku mogą zniechęcić... moje smakują jak... koncentrat pomidorowy - jedząc takie bez zalewy (zostawiłam trochę) na kanapce mam takie odczucie - koncentracja smaku, aromatu ;)) a z dodatkiem oliwy, zioł, czosnku i słonecznika to już niebo w gębie, jak to sięmówi :)) kiedyś Mama zapytała mnie (gdy robiłam je pierwszy raz) gdzie kupiłaś tak pyszne pomidory?? sama zrobiłam - odpowiedziałam :) i radość podwójna, bo moja Mama gotuje wyśmienicie, robi najpyszniejsze przetwory (no może oprócz "dziwnych" buraczków z papryka i mąką ;)) spróbuj :)) może przypadną Ci do gustu :))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  10. Ale się pysznie zrobiło. Nigdy nie myślałam o własnoręcznym przygotowaniu suszonych pomidorków i teraz żałuję. Muszę koniecznie zachować Twój przepis. Ściskam mocno. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu :))
      ten wpis Beaty z Lawendowego domu był dla mnie inspiracją:
      http://lawendowydom.com.pl/suszone-pomidory-domowe/
      wówczas po raz pierwszy pomyślałam "dlaczego nie" i tak od 3 lat zamykam kwintesencję lata w słoiczkach ;))
      spróbuj :)) może to będą Twoje ulubione przetwory na zimę :) obok np. fasolki szparagowej z sosem pomidorowym i marchewką, o której napiszę już niedługo ;)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  11. Twój zamrażalnik musi wyglądać nieziemsko, sama bym taki chciała! W zeszłym roku też przerobiłam taką porcję pomidorów i nie powiem... było z tym full roboty. W tym roku robiłam partiami, żeby się nie narobić;) Przepis zapisuję, bo w tym roku zapału już na suszenie zabrakło, ale w przyszłym... kto wie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu :)
      czerwono w nim ;)) i od pomidorków i od malinek od mamy :))
      takie samemu zrobione przetwory cieszą, prawda?? wywołują uśmiech w zimowe dni gdy otwierasz np. słoiczek dżemu wiśniowego ;)
      mam nadzieję, że przepis się przyda :)) ja w tym roku jeszcze mam w planach paprykę i sos z fasolki szparagowej, ale zobaczymy co kupię w weekend na bazarku ;))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń

Dziękuję ...