piątek, 9 maja 2014

koronki królowej Anny...


W necie znalazłam informacje, iż tak w krajach anglosaskich nazywa się "dziką marchew"
czyż ta nazwa nie jest romantyczna i jakże prawdziwa...
wszak te drobne kwiatuszki swoim wyglądem naprawdę przypominają najdelikatniejsze koronki...



A oglądając zdjęcia na pinterest po raz kolejny przekonałam się, iż nie trzeba wydawać fortuny
by stworzyć niezwykłe bukiety i wspaniałe dekoracje....


Tak sobie myślę, że byłyby także piękną ozdobą komunijnych stołów... co o tym sądzicie??


Pozdrawiam i miłego weekendu Kochani
Ania

45 komentarzy:

  1. nie znałam tej nazwy! rzeczywiście piękna:)
    a bukieciki, jako ozdoba komunijnego stołu, będą zachwycać i wpasują się idealnie do tej uroczystości. Bardzo dobry pomysł:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta nazwa tak mnie zachwyciła, że od jakiegoś czasu nie mówię inaczej niż „koronki...” a wszyscy dziwnie na mnie patrzą ;))
      Lubię takie nietypowe dekoracje stołu – stąd moja propozycja... na przyjęciu z okazji chrztu Stasia na stole ustawiłam kilka doniczek z ozdobną kapustą ;))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą zarówno co do tego, że pięknie wyglądałyby na komunijnym stole oraz że nie trzeba wydawać dużo pieniędzy na piękne bukiety. Wystarczy kawałek łąki z dzikimi kwiatami i ziołami. Ja w zeszłe wakacje non stop przynosiłam do domu bukiety z żółtego krwawnika. Pięknie wyglądały i długo się trzymały w wazonie ;)
    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu :))
      Ja właśnie lubię takie proste bukiety... choć takim „profesjonalnym” z kwiaciarni też nie pogardzę ;))
      widziałam ostatnio cudne biało/zielono/różowy, z kaliny, piwni, róż i nie pamiętam czego jeszcze... ale stałam z rozdziawioną buzią i stałam ;))
      łąki wokół Legionowa ubogie w kwiecie i chyba dlatego cieszę się z każdej zieleniny ;))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
    2. Ale, że którego Legionowa? Tego koło Warszawy? No wez .... Czyzbym Cie miala rzut beretem i nawet nie wiedziala o tym? Az sie musialam ujawnic hahha

      Usuń
    3. Daga :))
      tak z tego :))
      a dokładnie z osiedla Piaski ;))
      pozdrawiam
      Ania

      Usuń
    4. No prosze a ja z samego Centrum :)

      Usuń
  3. Cudnie delikatne. Faktycznie jak koroneczka. Zasługuje na tą nazwę jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś :))
      Szkoda, że nikt w Polsce (botanicy) nie wpadł na tak piękną nazwę, tylko „dzika” lub „zwyczajna marchew”... no właśnie zwyczajna –a kwiatki takie niezwykłe ;))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ado :))
      Witam Cię serdecznie w moich skromnych progach ;))
      Uwielbiam Wasze projekty no i realizacje oczywiście.... gdy wyobrażam sobie nasze nowe mieszkanie (to za jakiś czas dopiero) to zawsze z Waszymi mebelkami –regałem na książki, kredensem no i oczywiście stołem ;))
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  5. tak, tak i jeszcze raz tak :) popiera, że to co najprostsze jest najpiękniejsze :)
    pozdrawiam Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniś Kochana:))
      Dziękuję :))
      „Koronki królowej Anny” stoją u mnie w dwóch słojach- w jednym (tym ze zdjęcia) duża ilość równo przyciętych, w drugim – dużym –kilka gałązek, z pozoru chaotycznie włożonych
      i oba warianty wyglądają dobrze... ale gdy kwiaty są tak wdzięczne, jak te, to naprawdę niewiele potrzeba ;)))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  6. jakie śliczne!

    pozdrawiam i zapraszam,
    www.tutajmalwa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj Malwa :))
      Dziękuję :))
      I na pewno skorzystam z zaproszenia :))
      Mam już w głowie pomysły na inne „nieskomplikowane” bukiety – pewnie będę nimi Was zanudzać przez długi czas ;)))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  7. Delikatne i cudne:))
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dagmaro :))
      Dziękuję :)))
      Zajrzałam do Ciebie i chętnie przygarnęłabym kwiaty clematisa – kilka kwiatków włożonych do prostej szklanki dałoby chyba niezły efekt... tak, jak i liście paproci w przeźroczystych butelkach...
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  8. Pięknie wygląda... a mój Mężuś ostatnio to wycinał do cna ...bo chwast... a ja głupia go nie powstrzymałam. Serdecznie pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu :))
      Ja wczoraj z narażeniem życia zrywałam je z rowu przy wyjazdówce z Legionowa ;)))
      No przesadzam z tym narażeniem życia ;))
      Jest taka baśń Andersena o ogrodniku i kwiatach karczocha... W pewnym pięknym domu pracował niezwykły ogrodnik. Sumiennie dbał o ogród kwiatowy, warzywny i sad... to spod jego ręki wychodziły najsmaczniejsze warzywa i owoce. Jego obowiązkiem było także dostarczanie do pokojów świeżych kwiatów. Pewnego dnia przyniósł do salonu wielką kryształową wazę, w której umieścił liść nenufaru, a na nim leżał niebieski kwiat wielkości słonecznika. Wszyscy zachwycili się ślicznym kwiatem i stwierdzili, iż to rzadka odmiana lotosu. Każdy kto widział ten kwiat twierdził , że jest po prostu niezwykły. Chlebodawcy ogrodnika postanowili, iż zerwą kwiat z ogrodu i zaniosą księżniczce. Nie mogli go jednak nigdzie znaleźć, ani w ogrodzie kwiatowym, ani w oranżerii. Zapytali więc ogrodnika o niego...... Ten przyznał się, iż ten niezwykły kwiat to karczoch i rośnie w ogródku warzywnym... chlebodawcy ogrodnika nie byli zadowoleni z takiej odpowiedzi, jednak księżniczka doceniła to i rozkazała by codziennie, dopóki kwitną, przynosić jej karczochy.... nie żebym ja widziała więcej niż inni, o nie!!!... po prostu tak sobie pomyślałam, że czasem nie dostrzegamy piękna wokół nas... że zwykła butelka może być wazonem, że zwykły chwast może być ozdobą stołu, a pomidorowa z ryżem może wywołać taki uśmiech na twarzach moich Mężczyzn ;))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  9. Przepiękna nazwa:) Zarówno kwiaty jak i zdjęcia cudowne. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Home on the Hill :))
      Dziękuję :))
      Według mnie Ktoś, kto wymyślił tę nazwą, powinien dostać w prezencie największy bukiet z najpiękniejszych kwiatów ;))
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  10. wzajemnie, miłego i ciepłego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko :))
      Dziękuję :))
      Na razie weekend zaczął się deszczem... mam nadzieję, że przelotnym, bo na jutro zaplanowałam wyprawę na giełdę kwiatową...
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
  11. rzeczywiście ładna ozdoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczne bukiety! Takie delikatne .

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo delikatnie wygląda taki bukiet. Przypomina gipsówkę, a można mieć go za darmo.

    OdpowiedzUsuń
  14. piękny bukiet,nie wiedziałam że ta roślinka ma taka piękną nazwę.Pasuje do niej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam te Twoje polne bukiety :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna nazwa angielska, a roślinkę uwielbiam, jest taka dekoracyjna a przy tym niemal w każdym rowie dostępna o tej porze:)
    pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja myślałam, że post o koronkach będzie, a tu proszę, kwiatuszki, w dodatku takie wdzięczne. A bukieciki z nich z pewnością ładnie prezentowałyby się na komunijnym stole. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny bukiet, wyglądają skromnie, pięknie i niewinnie, jak te Aniołki które idą do Komunii...

    OdpowiedzUsuń
  19. Cóż za trafna nazwa! :) nie znałam jej :) a marchew zwyczajną bardzo lubię, może dlatego, ze koronki lubię? :> w Norwegii jeszcze nie rośnie, ale juz niedługo ;) buziaki Aniu!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo urokliwy kwiat a do tego rośnie prawie wszędzie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudniaste, pamiętam je z czasów młodości dawno jednak nie wpadly mi w ręce. Uwielbiam takie delikatne kwiatuszki, pewnie dlatego taka miloscia darze wszelkie odmiany gipsoweczki

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam- cudne, nie znałam tej nazwy, zawsze to były dla mnie biedrzeńce moje kochane, a tu takie cudo koronkowe...:) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ooo a mnie zaskoczyło ,że w krajach anglosaskich. W mojej rodzinie od zawsze nazywało się te śliczne białe obłoczki dziką marchwią albo mniej romantycznie marchwicą ;):)
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mi trochę poszatkowało komentarz ;) Miało być Ooo a mnie też zaskoczyło , że w krajach anglosaskich tak ją nazywają , reszta bez zmian ;):) klawiatura na laptopie ma swoje wady...

      Usuń
  24. Masz Kobieto świętą rację, pospolite, ale jakże piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dokładnie :)
    Śliczne te kwiatuszki... proste a takie piękne i pełne uroku :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. całkiem niezły blog ;3
    zapraszam na mój: smclothes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. jak zawsze przepiękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Aniu ja też ostatnio zagustowałam w polnych zdobyczach. Mąż mnie na spacerze obdarował pięknymi kwiatami. Koronki królowej Anny też tam były. Dla mnie taki polny bukiet własnoręcznie zebrany przez M. jest zdecydowanie piękniejszy od takiego z kwiaciarni.
    T.
    p.s. Dziękuję Kochana za ciepłe słowa, które u mnie zostawiłaś. Ja jestem fanką Twojego bloga już od dawna. I dobrze pamiętam ten post o wizycie w Olsztynie i olsztyńskich zapiekankach. Stąd wiem, że upodobanie do tego miasta nam obu nie jest obce.

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny post! zapraszam do mnie http://zozolekk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...