piątek, 23 maja 2014

b jak bazarek, b jak botwinka...



   Bardzo lubię wycieczki na bazarek, z którego wracam obładowana jak przysłowiowa „matka polka”, ale szczęśliwa... bo bazarek kusi kolorami, zapachami...

  „Polecam ogórki małosolne, jako jedyni dodajemy do nich sól morską” –zaczepił mnie wczoraj sprzedawca... brzmiał tak przekonująco, że skusiłam się na kilka sztuk, niesamowicie pachnących koprem i czosnkiem... były świetnym dodatkiem do wczorajszej sałatki z tuńczyka, razem z brązowymi pomidorami, kuskusem i szczypiorkiem.


   
W moim koszyku znalazły się obowiązkowo „jaja od baby” – choć tak naprawdę to od młodej przesymaptycznej dziewczyny, u której zawsze kupuję jajka od zielononóżki, a latem i jesienią dodatkowo cukinię i kabaczki...

   Mam też sprawdzonego pana od marchewki i innych warzyw korzennych, i jeszcze panią od ziemniaków... bo zakup ziemniaków na Mazowszu to dla mnie nie lada wyzwanie, bo na Mazowszu preferuje się białe ziemniaki, na każdym stoisku od ręki mogę dostać irgę lub irysa, ale bryzę, vinetę, pasata to mogę sobie jedynie na obrazkach pooglądać... a każdy wie, że najsmaczniejsze są właśnie żółte ziemniaki i mam właśnie panią Małgosię, która spod Wyszkowa przywozi mi lordy...

   O tej porze roku za każdym razem wracam z bazarku z pęczkiem rzodkiewek... bo to już taka nasza rodzinna tradycja, że wiosenne sobotnie śniadania to twaróg ze śmietaną, rzodkiewką, szczypiorkiem i dużą ilością kopru... szkoda tylko, że śmietana ze sklepu coraz mniej przypomina śmietanę... i jak  nazwać to coś, co ma w sobie mączkę chleba świętojańskiego, gumę guar, karagen??? Na miano śmietany na pewno „to” nie zasługuje...

   Wczoraj w moim koszyku znalazło się także miejsce dla  botwinki. Zaplanowałam dziś na obiad tartę z botwinką, serem feta i masą jajeczną... miał być ser kozi, ale tym razem nie znalazłam na bazarku, a nie mam dziś ochoty na wyprawę do osiedlowego supermarketu...  po prostu szkoda mi dnia... 


   Na bazarku kupiłam też kilka nowych sadzonek: tymianek cytrynowy, miętę w 3 odmianach -imbirową, mandarynkową i jagodową... będą świetnym uzupełnieniem mojego zielnika... do drewnianej skrzyni, która będzie pełnić tę funkcję dokupiłam już kółeczka, a po niedzieli pomaluję ją i ozdobię jakimś napisem...
 
 tarta z botwinką serem feta, gorgonzolą i mozzarellą
 
A czy Wy lubicie bazarki... gdzie czas inaczej płynie, gdzie trzeba znaleźć chwilkę na pogawędkę z ulubionym sprzedawcą, potargować się o cenę, gdzie czasem można dostać do spróbowania kawałek sera, pomidora lub truskawki... 

 
Nie mogłam się powstrzymać, by nie zrobić tego zdjęcia... bo według mnie bardzo fajnie szary komponuje się z różem i bordo... i ręce same sięgnęły na półkę po puszkę z ulubioną herbatką...

pozdrawiam Was serdecznie
Ania



31 komentarzy:

  1. Lubię takie miejsce gdzie można kupić pomidory smakujące jak ...pomidory, świeże nowalijki i sadzonki kwiatów. U mnie to miejsce nazywa się rynkiem . I tak co wtorek , piątak i sobota jest tam kolorowo , gwarno i pysznie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię lubię :) a im starszy sprzedawca i bardziej "naturalny" tym lepiej :)
    wczoraj udało mi się na takowym kupić pelasie w prawdziwych, starych glinianych doniczkach! cudo, oczywiście od przesympatycznego dziadka :)
    i jak nie kochać bazarków??!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu... puszeczka fotogeniczna jak nie wiem co ;-) . Wiem o tym doskonale, bo takową posiadam...herbatka się skończyła ale stwierdziłam że ładnie w niej będzie wyglądał jakiś kwiatuszek ;). A małosolne kocham a za botwinką bym się urwała ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. B jak bosko.....B jak bajecznie.....B jak błogo.....w taki dzis klimat mnie wprowadziłaś.....Dzięki Aniu ;)
    Jaja od baby i małosolne... :) Uwielbiam!!!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. znam twój bazarek kiedyś córcia mnie zawiozła po świeże ryby.
    Zaciekawiła mnie mięta imbirowa, mam na działce cytrynową i pieprzową innych odmian nie znam.
    niedługo będe jadła juz swoją.
    Jak zwykle piękne i eleganckie zdjęcia.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas bazarek, to targ, który jest mały we wtorki, większy w czwartki i największy w soboty:) W soboty rano uwielbiam wybrać się pieszo na targ i szukać pyszności od 'staruszków,' ponieważ wiem, że pomimo iż ich warzywka czy owoce może nie są najładniejsze, ale za to najbardziej naturalne:) Do tego jeszcze bukiet sezonowych kwiatów i ruszam obładowana do domu;)) Śliczne goździki a do tego jeszcze pięknie pachną:)
    Miłego i słonecznego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym chciała mieć czas na bazarek...:)
    A jak już znajdę ten czas to stawiam na kwiatki :)
    A co do puszki i różu - u mnie jest cała masa takich połączeń:)
    Udanego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawo! Robisz piękne zdjęcia! Zazdroszczę! Pozdrawiam Dora

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak! Ziemniaczki bryza to smak mojego dzieciństwa. Mieliśmy swoje :) Piękne zdjęcia. Aż chce sie iść po warzywa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały post, przeczytałam go jednym tchem i już widziałam siebie na bazarku :)
    Bardzo lubię takie miejsca, niestety tu gdzie teraz mieszkam ich nie ma - zlikwidowano :(
    Na szczęście jest dużo malutkich rodzinnych sklepów z warzywami i tam możemy kupować pyszne i świeże warzywa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ u Ciebie smakowicie! Ja niestety nie ma w pobliżu żadnego bazarku, ale na szczęście pewien pan ma mały straganik i na nim sprzedaje, a to truskawki, a to świeże warzywa, więc sie tam często zaopatruję:) Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  12. oj bardzo lubie takie bazarki maja swój urok a tarta wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. szary z różówym bardzo lubię to połaczenie :)

      Usuń
  13. ale odmiany mięty:)))))))))piekne zdjęcia:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooo ja tez mam swoje ulubione bazarki we wtorki,piątki i czasem w soboty.I dziadka od jajek co przyjeżdża starym traktorem i przywozi owoce i warzywa w skrzynkach na przyczepie:-)I jajeczka świeże ,prosto z kurnika:-)
    Ale niestety ogórków małosolnych tu nie dostaniesz.Narobilas mi smaka Aniu!
    Piękne fotki ,jak zawsze!
    Buzka

    OdpowiedzUsuń
  15. Zakochałam się w tym blogu ! Ulubiony <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam bazarki! W miasteczku nieopodal mamy taki w każdą sobotę. Są i panowie ze zbożem i kury;] Mam też ulubionego sprzedawcę u którego jesienią kupuję pyszną brukiew i dynie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. piękne zdjęcia :)
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepiękne zdjęcia masz na blogu :) Aż przyciągają wzrok i chce się tu człowiekowi dłużej zostać.
    Uwielbiam zakupy na bazarkach i ryneczkach - owoce i warzywa zupełnie inaczej smakują, niż te kupowane w hiper i supermarketach.
    Jak robisz tę tartę? Nigdy nie miałam okazji spróbować botwinki w tarcie - jedynie w tradycyjnej zupie :)
    Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak "pyszne" są te zdjęcia, że aż chce się je zjeść hyhyhy :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Kupowanie na bazarach niesie dla mnie z sobą namiastkę slow-życia, które chcę prowadzić każdego dnia a co nie zawsze się udaje. Piękne zdjęcia zwykłych produktów...pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepyszne te zdjęcia! hahah aż chciałoby się je schrupać ;)
    serdecznie zapraszam do mnie ;) http://variouseverything.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ło matulu, ale mi smaka narobiłaś :P W takich chwilach żałuje że nie mam piekarnika :( A co do bazarków, to uwielbiam, mamy niedaleko domu i jak tylko mogę to ruszam tam po świeże warzywa, owoce, zioła i tak tylko się poprzechadzać :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Bazarek to bazarek tylko szkoda że wszystkie w mojej okolicy zaopatrują się w lokalnych hiper marketach więc są te same warzywa w windowanych cenach niestety....

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. http://archpassiondesign.blogspot.com/2014/07/konkurs.html zapraszamy na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  27. świetny blog :)
    http://motoallmylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...