niedziela, 29 września 2013

początek jesieni...

czyż ta szara dynia nie jest piękna?

Ttrudno mi uwierzyć, że zaniedbałam blog na ponad 3 miesiące... cóż mogę napisać... wakacje, zmęczenie i zniechęcenie, a później nadmiar pracy chyba to wszystko złożyło się na to, że nie mogłam, że nie chciałam pisać-prowadzić bloga...
Nasze wakacje trwały baardzo długo, bo aż 5 tygodni, był to wspaniały czas spędzony aktywnie, czas spędzony z Przyjaciółmi, kiełbaski z ogniska, gofry pieczone w  spartańskich warunkach ... bo kto na kajaki zabiera gofrownicę... ale z warmińskimi jagodami smakowały wybornie(do tej pory je wspominam Uleńko!)... i tylko takie wspomnienia mi pozostały, bo nasz aparat jednak nie umiał pływać i utonął gdzieś w jeziorze Lampackim... a z nim fotograficzna dokumentacja naszych wakacji... i pierwszej wyprawy Stasia w góry... ale nie można płakać nad rozlanym mlekiem, po prostu stało się i już... ważne, że gdy zamykam oczy wspomnienia wracają... Ale wszystko co dobre szybko się kończy i nawet tak długie wakacje...

A później nastał wrzesień i zostałam mamą Przedszkolaka, powinnam napisać dumną mamą!! Na początku miałam mnóstwo obaw, bo Staś trafił do grupy mieszanej 3 i 4 latków. I zwyczajnie obawiałam się, czy ten mój Trzylatek poradzi sobie, jak odnajdzie się w grupie starszych dzieci, bo On taki malutki, taki niesamodzielny... i jak napisałam jestem dumna mamą, bo Staś (odpukać!!) zbiera same pochwały (a my z Nim), bo świetnie sobie radzi i jak zacytuję panią Krysię "chcemy by wszystkie przedszkolaki były takie, jak Staś"...Bo Staś zaadaptował się świetnie, nie ma porannego płaczu i histerii przy odbiorze... a w zasadzie nie było, bo ostatni tydzień spędzamy w domu, oboje zmagamy się z jakąś paskudną wirusową infekcją- wysoką temperaturą, katarem gigantem i w moim przypadku ogromnym bólem głowy... i aż serce boli, że tak pięknie świeci słońce a my jesteśmy uziemieni w domu... przynajmniej znów zaczęłam robić szydełkowy pled i mogę z czystym sumieniem napisać, że jest PRAWIE skończony... że jednak będę, a w zasadzie będziemy się nim otulać w jesienne i zimowe wieczory...

A w naszym jesiennym domu rozpanoszyły się dynie... są wszędzie: na kuchennym parapecie, na półce z książkami,  i ukochanej starej maszynie... niektóre pełnią funkcję czysto dekoracyjną, inne czekają na swoje 5 minut w kuchni... Ale o tym już innym razem...

baby boo na ulubionej półce...

półka z szerszej perspektywy...


i jeszcze szerszej...
P.S. A  przepis na knedle ( o których pisałam w czerwcu) zamieszczę następnym razem, bo tak samo świetnie smakują ze śliwkami, jak i truskawkami...

 pozdrawiam
Anna

25 komentarzy:

  1. Długo kazałaś na siebie czekać, ale nareszcie jesteś! Piękne dynie. Zazdroszczę Ci takich długich wakacji, ja w tym roku ich nie miałam. Ps. Przesyłka dotarła?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że jesteś :) i miło czytać tyle dobrych wieści :) tylko zdrowiejcie szybciutko :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj spowrotem :)
    Najważniejsze, że przerwa w blogowaniu była spowodowana samymi ważnymi, radosnymi i miłymi chwilami :)
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dynia zielona-szara przepiękna!
    Aniu to bardzo dobrze, że Staś jest w grupie ze starszymi dzieciaczkami, to procentuje na przyszłość:))
    Bywaj z nami częściej i kurujcie się herbatką z malinkami:)
    Zdrówka życzę i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj fajne są powroty ;))
    Super kolorek dynii, tej zielonej .

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna jesień u Ciebie:-)
    Zdrówka życzę i pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję pomyślności z pierwszymi krokami w przedszkolu, nasze trojaki też zagościły w przedszkolnych progach i też trafiły do grupy 3-4 latków i o ile Wiktor i Zosia odnaleźli się fantastycznie , tyle Franek nie może pozbyć się oporów , i chociaż nie płacze rano jakbyśmy oddawali go do obozu , to wciąż wyraźnie oznajmia że on nie chce tam być. z relacji opiekunów wynika jednak że ten stan mija po 5 minutach więc chyba będzie dobrze , niemniej stresa mam cały czas..............jednak 3 lata dziecka przy matce robi swoje :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne te biale dynie...U nas nigdzie takich nie widziałam!
    Staś jest zuch!!! Zdrówka dla Was!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że jesteś:) Dekoracje dyniowe super. Pledzik wydziergałaś cudny, podziwiam.
    Zdrówka życzę dla Ciebie i małego zucha.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dynie są świetne!
    Aparatu żal... ach, nie będę mówić, żebyś nie rozpamiętywała.
    No i na koniec, gratuluję Zucha przedszkolaka! :))
    Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję Przedszkolaka :) wiem, że każda mama przeżywa ten moment, ale dzieciaki w przedszkolu zmieniają się niesamowicie, to jeden z najfajniejszych okresów w życiu człowieczka.
    Dynie piękne, mnie jeszcze jakoś nie biorą, choć widzę jesień dookoła :) aparatu faktycznie szkoda.
    Fajnie, że wróciłaś do bloga :)

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluje Mamie dzielnego Przedszkolaka :) Uważam, że dobrze, że trafił do grupy ze starszymi dziećmi :) na efekty nie będziesz musziala długo czekać :)

    Dynie przecudne :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Dynie cudne! Zdrowia życzę.
    Pozdrawiam
    Vika

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam kochana :) Gratuluję przedszkolaka w domu. To zawsze dla nas mam czas pełen obaw, ale dzieci bardzo szybko przyzwyczajają się do nowej roli ...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. hej, hej! fajnie, że znowu piszesz! gratuluję dzielnego Przedszkolaka ;) kurujcie się i korzystajcie z wreszcie słonecznej jesieni.
    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  16. Aniu witaj:) super, że już jesteś:)
    śliczne te dyńki i jaki ładny pledzik! skończony:) super!!!:)
    buziaki dla ciebie na nowy tydzień

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdjęcia jak z okładek książek :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tyle się dzieje, a czas biegnie niesamowicie szybko... :)
    pozdrawiam i witam po przerwie
    marta

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałam się przywitać, jako nowa obserwatorka;)
    Ta poduszka - róża z kilku postów wcześniej genialna! Bardzo misterna robota, jestem pod wrażeniem:)
    A odpoczynek zawsze wskazany, w każdej ilości;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Uroczy blog <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam, jestem Twoją nową obserwatorką ;)
    Świetny wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kochane Dziewczyny :))
    dziękuję Wam za wszystkie komentarze :))
    za wszystkie piękne słowa :))
    by nie zapeszyć Staś bardzo lubi swoje przedszkole, ma już ulubione koleżanki , ulubiona Panią... i gdyby nie te cholerne infekcje - ostatnio spędziliśmy 3 (słownie trzy!!) tygodnie w domu... każdy kaszel, każde pociągnięcie nosem a ja już widzę oczyma wyobraźni choróbsko :(( bo ja matka panikara jestem ogólnie ;)) a tak na poważnie w przedszkolu fajnie jest ;))
    pozdrawiamy
    Ania i Staś dumny Przedszkolak z grupy Krasnali ;))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...