niedziela, 5 lipca 2009

Trochę narzekania...

Mój blog z założenia miał być miejscem , w którym prezentuję swoje prace, ulubione przedmioty, sprawdzone przepisy na pyszne ciastka, czasem miejsca, które odwiedziłam, i które zrobiły na mnie ogromne wrażenie... nie chciałam (i nadal nie chcę!!) pisać o polityce, nietolerancji, ludzkiej głupocie, itp., ale tym razem miarka się przebrała... nie będzie o wielkich sprawach, tylko o małym osiedlu w małym mieście...

Mieszkam na osiedlu bardzo specyficznym.... jest to osiedle wojskowe, na którym wszyscy o wszystkich wiedzą, a w zasadzie więcej niż sam zainteresowany... dzieci są chyba najbardziej rozpuszczonymi na świecie... a im wyższy stopień tatusia tym gorzej (i nie mam tu kompleksów związanych ze stanowiskiem M, bo bez chwalenia się jestem żoną podpułkownika, a mamy dopiero po trzydzieści parę lat)... ostatnio M zwrócił uwagę kilku wyrostkom, by nie niszczyli huśtawki, a jako, że zrobił to z balkonu, to w odwecie przez 15 minut bawili się naszym domofonem... (nie powiem jak to się skończyło, ale M był górą)

Mamusie siedzące na ławeczkach, plotkujące o niczym (może o firankach i praniu sąsiadów), a dzieci robiące co chcą(rzucanie kamieniami do metalowego kosza na śmieci, czy też zrzucanie kamieni ze zjeżdżalni) to chleb powszedni... po powrocie z urlopu zauważyliśmy zepsute ogrodzenie wokół trawnika – dodam tylko, że materiał zakupiliśmy za własne pieniądze, a M wraz z kilkoma sąsiadami postawili je w wolnej chwili... dziś jest połamane i nie ma chętnych do naprawy...

Jak wiecie posiadamy psa, zresztą jak wielu na naszym osiedlu... tylko dlaczego ja mogę chodzić z Arnem na dalsze spacery, by nie załatwiał się pod oknami sąsiadów, a inni nie??? To, że teraz nie pracuję nie jest wytłumaczeniem... kiedyś pracowałam, dojeżdżałam do pracy do Warszawy i zawsze miałam czas!! Pies nie załatwiał się pod oknami najbliższego bloku!!! Fakt nie sprzątam po swoim czworonogu, ale nawet nie ma takiej możliwości, nie mamy koszy na psie odchody, a do zwykłego pojemnika raczej nie chcę wrzucać... widziałam np. pana, który wyprowadza psa na boisko szkolne... mogłabym tak bez końca....

Ale dziś pewna sytuacja mnie rozbroiła... robiłam sobie herbatę w kuchni i nagle widzę jak pod sąsiednim blokiem młoda kobieta ściąga majtki i pampersa 1,5 rocznej dziewczynce i wysadza ją na siusiu... tuż przy wejściu do bloku... nie znam tej kobiety, ale wydaje mi się, że chyba jest mieszkanką tego budynku... blok liczy raptem 2 piętra... dziewczynka miała pampersa... nie wiem, czy to ja już przesadzam, czy moje oburzenie jest słuszne????????????????

Ufffffffff już mi lepiej... mam nadzieję, że nie pomyślicie, że jestem straszną zrzędą, która wszędzie wietrzy podstęp i spisek dziejowy... ja po prostu chciałabym mieszkać w pięknym otoczeniu, z przyjaznymi ludźmi, móc spokojnie wypić kawę na balkonie... czy to tak wiele

16 komentarzy:

  1. Nie, wszystko w porządku, jesteś normalna :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Królewno :)))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. :) popieram Królewnę i Ciebie jak najbardziej :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. samo życie,
    za takie zwrócenie uwagi, mnie się nie raz oberwało...
    no cóż, z zaciśniętymi zębami, patrze na tą codzienną bezmyślność...

    pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dziwię się,że się zbulwersowałaś.Ale jak widać,co niektórzy uważają ,że nie robią nic złego...I to jest najgorsze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram Twoje oburzenie ...niestety na każdym kroku są zauważalne i odczuwalne takie kwiatki ... ja czasami czuję się jak kosmitka bo ludzka głupota i bezmyslnośc zdumiewa mnie tak bardzo , że aż nie mogę w nią uwierzyć ... To , co opisujesz jest najlepszym przykładem .. Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  7. No miałaś prawo! I jesteś w porządku :))
    A ja zwracam uwagę jeśli cos jest BARDZO nie tak (parkowanie na miejscach dla inwalidów, bicie dzieci) - nie zawsze skutkuje, ale nie chce być obojetna...

    Anne, spokojnie możesz wyrzucać 'spakowane' psie kupy do zwyklego kosza na śmieci.
    Teraz mają dawać (tak, tak, za darmo) torebki do sprzatania w kioskach Ruchu

    Pozdrawiam gorąco :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam sie z Toba w zupelnosci.

    OdpowiedzUsuń
  9. dziękuję Wam za wsparcie :))
    już myślałam, że coś ze mną jest nie tak... bo skoro ludzie robią tak głupie rzeczy, a nikt nie reaguje to wydaje się, że jest na to przyzwolenie, że jest to normalne zachowanie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Normalnie nóż się w kieszeni otwiera.
    Ale przytoczę tez kilka przykładów z mojego "podwórka".
    1.
    Każdego ranka ochoczo drałowałam z młodym do przedszkola. Przedszkole otoczone jest zadrzewionymi alejkami i trawą na poboczu, porządkuje je człowiek zatrudniony przez przedszkole. Idziemy na alejce stoi paniusia i nawija przez telefon. Szpileczki, mini i blond tapir. A przede mną bydlę kończące się na wysokości mojego pasa wali kupę wielkości mojej głowy. No szlag mnie jasny trafił zadzwoniłam wściekła po straż. Przyjechali natychmiast pani dostała 200zł mandatu, dodam że u nas są śmietniki na odchody.
    2.
    W mojej klatce na 15 mieszkań tylko w 3 są dzieci. Mój ma 6 lat, dziewczynka jest rok starsza a nastolatek ma 16 lat. Pewnego ranka robiąc śniadanie młodemu zerknęłam przez okno, a tam ów młodzieniec z grupą kolegów wyszli z klatki i wszyscy jak jeden mąż załatwili potrzeby w śmietniku. Nie zastanawiając się długo zrobiłam im zdjęcia, pokazałam i zagroziłam że zaniosę do szkoły. Musieli wymalować śmietnik ustalając.
    3.
    Na 15 mieszkań w 3 są psy, 2 na parterze i jeden na 4pietrze. W piątek rano cały korytarz był zlany przez psa. Zadzwoniłam do sp-ni przyszła komisja, jako że przez tydzień nikt się nie przyznał, obciążyli "szorowaniem" i wymiana mojej wycieraczki 3 właścicieli psów.

    Po 6 latach ludzie zaczynają mi działać na nerwy i zaczęłam się zastanawiać nad domem na jakimś odludziu. Pomijam już fakt, że mieszkają u mnie sami ą,ę bułkę przez bibułkę, ale
    * papierosy palą wychodząc z mieszkań zostawiając pety na korytarzu (zbieram i rzucam palaczom na wycieraczki)
    * oberwane suche kwiatki wyrzucają przez balkon (zazwyczaj wpadają, podobnie jak i pety na mój balkon)
    * śmieci wymiatają przez balkonowe pręty (j/w)

    Ech mogłabym tak długo, ale postanowiłam że albo ich nauczę albo się wyprowadzę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chodzi o Mamę z dzieckiem, to myślę, że wiem o co chodzi...Jest to wiek, kiedy oducza się dziecko korzystania z pampersów i na każdy sygnał "sisi" trzeba natychmiast zdjąć pampersa i próbować to załatwić inaczej, więc pewnie o to chodziło...Piszę to, bo czasem niestety nie rozumie się Mam w takich sytuacjach...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. nie jestem (jeszcze) mamą, więc może się nie znam, ale nie rozumiem załatwiana się tuż przy wejściu do bloku, nie 1, 2 czy 3 metry dalej... ale ta kobieta stała na chodniku przed samą klatką... i czego uczy swoje dziecko?? tego jak napisała 13ka, że można załatwiać się w śmietniku?? że nie warto dbać o czystość, bo skoro nie moje to niczyje..., że zamiast gnać do domu zrobię siusiu w krzakach, piwnicy bądź windzie???
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. 13ka widzę, że znalazłam bratnią duszę :)) razem byłybyśmy postrachem niejednego osiedla...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. 1,5 roczne dziecko nie jest niestety w stanie wytrzymać "gnania" nigdzie (wiem to z doświadczenia):):), oczywiście wybór miejsca nie jest najszczęśliwszy, ale czasem naprawdę nie ma wyjścia...Pewnie to była akurat sytuacja awaryjna...:):) Dzieci wogóle zmieniają patrzenie na rzeczywistość,więc w przyszłości pewnie zacznie Cię drażnić zupełnie coś innego - np.brak windy i podjazdów do sklepów i znieczulica na widok matki dźwigającej wózek, lub próbującej wjechać gdziekolwiek. Zatrzaskiwanie drzwi przed wózkiem to normalka niestety...Aha, no i jesteś wrogiem w autobusie itp.,bo zajmujesz za dużo miejsca...No to się wygadałam :):)Przepraszam, trochę nie na temat...ale może i na temat? Wszystkiego dobrego :):)

    OdpowiedzUsuń
  15. anonimowy :)
    wierz mi, marzę o takich problemach :)) dlatego pomagam wnosić wózki do autobusów, zawsze ustępuje miejsca i przepuszczam młode (i nie tylko) mamy w kolejce...
    tylko czasami mnie szlag trafia jak widzę właśnie takie sytuacje, zasikane śmietniki, rozwalone płotki, bo się młodzieży nudziło, pomazane klatki schodowe...itp....
    pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj tak byłybyśmy jak Aniołki Charliego w najgorszym wydaniu ;DDD.
    Z anonimowym się nie zgadzam jako że ja też mam dziecko. Matka z dzieckiem nie jest na innych prawach niż reszta ludzkości. Nigdy nie zdarzyło mi się wysadzać młodego komuś pod blokiem zwłaszcza że jak anne napisała dziecko miało pampera. Wybaczcie ale jako że ja za przeproszeniem nie s**m komuś na wycieraczkę, nie życzę sobie żeby ktoś to robił na moją wycieraczkę, pod moimi oknami drzwiami czy gdziekolwiek. Trochę konsekwencji w wychowywaniu dzieci i zwykłego pomyślunku.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...