wtorek, 21 kwietnia 2009

kredens...

a w zasadzie jego zawartość...




niestety nie mogę powiedzieć o nim, że jest to mebel przekazywany w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie... wypatrzyłam go na (niezawodnym) allegro, był biały (a w zasadzie pokryty chyba z dziesięcioma warstwami białej olejnej farby) i szczerze mówiąc nie prezentował się zbyt urokliwie, ale i tak zauroczył mnie od pierwszego spojrzenia... wiedziałam, że będzie mój... nie miałam zupełnie pomysłu gdzie go ustawić, jak zaaranżować, ani bardziej przyziemnie jak odnowić, czy też przywieźć spod Zielonej Góry... ale jako, że był mi przeznaczony(!) wszystko ułożyło się idealnie: sprzedający podjął się (za naprawdę niewielką opłatą) zedrzeć farbę, odrobaczyć (to tak na wszelki wypadek) oraz dostarczyć do Legionowa (osobiście, gdy okazało się, że firma kurierska, z której usług korzysta nie dostarcza do Warszawy)... tak, więc po 3 miesiącach kredens dotarł do nas.... i wówczas, przyznaję się, miałam mały kryzys... był tak przesiąknięty zapachem środka odrobaczającego, że pierwszą wspólną noc spędziliśmy przy otwartych maksymalnie oknach (a był to koniec listopada!)... później wylądował na ponad 5 miesięcy w piwnicy, a gdy zapach był już prawie niewyczuwalny M pomalował go (a w zasadzie pokrył lakierobejcą) i w końcu znalazł się w naszej kuchni... jest już z nami ponad 3 lata i nadal "kocham" go jak pierwszego dnia.... co prawda ostatnio "naszła" mnie ochota by przemalować go na biało (z przecierkami) ale to pewnie jeszcze trochę potrwa...

i marzy mi się by w przyszłości moje dzieci, a później ich dzieci, mówiły o nim "rodzinna pamiątka"...

a na fotkach jego aktualna zawartość, która zmienia się niemal codziennie, jedne naczynia są używane, inne wracają na swoje miejsce po "byciu na salonach" ;) w dodatku wykorzystywane nie zawsze zgodnie z przeznaczeniem...


17 komentarzy:

  1. Przepiękny !!!
    Marzy mi się taki od dawna ale raz brak funduszy a dwa w mieszkaniu nawet trzypokojowym niestety by się nie zmieścił

    do tego jest potrzebny dom a to kolejne moje marzenie

    OdpowiedzUsuń
  2. Kredens i parawan to wciąż moje niespełnione marzenia ... jest piękny jak i jego zawartość . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No,no piękny!!!A i zawartość do pozazdroszczenia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny kredens! Rozwiązuje problem przechowywania zastawy, szkliwa. Chyba zlikwiduję barek i sobie taki sprawię. Tak mi się Twój podoba. Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasandra wyjęła mi to z ust: Marzy mi się taki, ach marzy, i dom mi się marzy i miejsce na "takie" cudo...
    może kiedyś się spełni ;P
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. też marzy mi się dom z duuużą jadalnią i wówczas mój kredens byłby pienie wyeksponowany... ale gdy się nie ma co się lubi... więc na razie stoi w kuchni...

    dzięki dziewczyny za miłe słowa :))
    pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny kredens i piękna jego zawartość...
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  8. (\)__(/)
    (=*.*=).davvero bello il post .
    (")__(") ....ora sii gentile vieni
    nel ....mio
    UN SALUTO DALL'ITALIA
    BUONA SERATA ..LINA

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniu, śliczny! Pokaż go w całości, plisss. I nie maluj go - moda na bielenie minie, a akryl - przyjemniejszy w malowaniu - trudniej schodzi niż olejna...
    Podoba mi się biała porcelana w objęciach ciepłego drewna :)
    Pozdrawiam serdecznie, P.

    OdpowiedzUsuń
  10. Paulinko, jutro przy dziennym świetle spróbuję zrobić mu kilka fotek...

    właśnie boję się tego, że dopadła mnie "mania wybielania" i dlatego czekam, aż się zdecyduję na 100% lub mi przejdzie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kredens jest cudny ,nie maluj go . Za Pasjonatką powtórzę, biała porcelana pięknie się prezentuje w ciemnym drewnianym meblu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny kredens.Tez mi sie taki marzy..
    A historia kredensu ciekawa.Sporo się działo od momentu ,gdy go kupiłaś do czasu aż trafił do Twojej kuchni.
    A biała porcelana wygląda w nim po prostu bosko..

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny masz Aniu ten kredens!!!!Miłość godna naśladowania,po "bólach i mękach" radość z posiadania jest pewnie wielka!Wiem,że bielenie mebli jest teraz bardzo "modne" i kuszące,ale radzę się zastanowić,bo jest-kredens oczywiście-piękny w swej naturze.
    Pozdrawiam,
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  14. Aniu, przepiękny kredens...cudo po prostu! Aż wierzyć się nie chce ,że ktoś mógł go aż tak zapaćkać farbą!Zawartość kredensu również warta pozazdroszczenia!
    Twoja kuchnia musi być wspaniała:)
    gorąco pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze raz spojrzałam na ten Twój kredens, ach, bajkowy...
    Nie chcę być jakoś szczególnie nachalna w sprawie serc - ale coś w temacie jest dla Ciebie u mnie, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny kredens i właśnie w obecnym stanie - jako biały mebel już nie byłby taki.
    A z upływem czasu stanie się własnością rodziny i będzie tak jak z portretem przodka w serialu "Czterdziestolatek".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. I love it! Very creative!That's actually really cool.
    謝謝你的文章分享,請你有空到我

    參觀,Thanks

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...