niedziela, 14 grudnia 2008

serce....


Grudzień w tym roku to czas pytań, odpowiedzi, zwierzeń i nagród z sercem w tle...
Zostałam wyróżniona przez Marcię i Paulę nagrodą „blogger heart”. Naprawdę to wspaniałe, że dostaję od Was takie prezenty, że to co robię (ostatnio niestety bardzo sporadycznie z braku czasu) ma sens, że lubicie do mnie zaglądać, że podobają się Wam moje prace, przedmioty którymi się otaczam... no, ale wracając do serduszkowej nagrody: Zasada jej przyznawania jest niezwykle prosta
1. Wyróżnienie powstało u Yoasi.
2. Możesz je nadać 1-7 osobom.
3. Zostaw wiadomość u wyróżnionych osób na blogu.
4. Osoby wyróżnione proszę o wypowiedzenie się na trzy tematy:

-Twoja pierwsza miłość.

Każda miłość jest pierwsza,
najgorętsza, najszczersza,
wszystkie dawne usuwa w cień.
Każda miłość jest siłą,
która burzy, co było,
zanim nastał dzisiejszy dzień.
Zostaje jeden cel, zostaje jeden sens
i ta myśl, jedna myśl, że się życie zaczyna od dziś.

Każda miłość jest pierwsza,
najgorętsza, najszczersza,
wszystko w nowy przystraja blask.
I już serce odkrywa,
że to ta jest prawdziwa,
że przeżywa ją pierwszy raz.
O nic nie pytaj więc
i ciesz się tym, jak ja,
że dla ciebie jest pierwsza,
najgorętsza, najszczersza miłość ma....


-Coś co sprawiło , że zamarło Ci serce.


Niestety było kilka takich chwil w życiu, że serce mi zamarło... i już nic nie jest takie jakie było, ale trzeba żyć dalej... w codziennym życiu często serducho mnie boli na nietolerancję, i nie chodzi mi o orientację seksualną czy kolor skóry, tylko o brak wyrozumiałości dla innych, że już nikt nikomu (no prawie) nie ustępuje miejsca w autobusie, że przyzwyczailiśmy się do chamstwa i bylejakości na każdym kroku, do wulgarnych napisów na murach, że bez najmniejszych skrupułów ktoś wyrzuca psa jak niepotrzebną rzecz...

- Przedmioty bliskie sercu.

Mam swoje ulubione płyty, książki, bibeloty bez których nie wyobrażam sobie mojego małego świata, które jak mi jest źle powodują uśmiech na mojej twarzy... lubię szperać na pchlich targach, tak jak Paula, i zawsze kupując nawet najmniejszy drobiazg, myślę o poprzednim właścicielu – kim był, co skłoniło go do oddania/sprzedaży tego przedmiotu...

A serduszko przekazuję wszytkim tym, którzy (które, bo w 99,9% to fantastyczne kobiety) odwiedzają mój „słodki dom”...

a na koniec przedstawiam Wam serduszko-wieszak, któremu nie mogłam się oprzeć... nie mam jeszcze dla niego przeznaczenia, myślę, że po remoncie łazienki świetnie będzie wyglądał jako wieszak na ręcznik- ale wówczas muszę dokupić jeszcze jeden, a może w dużym pokoju jako dekoracja + bukiet lawendy???
A może macie inne pomysły??



i dziękuję Ewie za serduszko i piekne słowa :))))

11 komentarzy:

  1. Wieszaczek serduszkowy jest cudny,taki oryginalny.
    Pomysł z umieszczeniem w pokoju jest fajny,albo można go dać też do kuchni na jakieś dekoracyjne łapki do garnków czy zioła.

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki dziewczyny :))

    Festoon, a wiesz, że ten wieszaczek kojarzy mi sie z Tobą - jest dla mnie "taki w Twoim stylu" :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sie nieco spóźniłam ale zajrzyj do mnie na blog-to serducho czeka ode mnie dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. piękny wieszaczek :)
    a ja z zapytaniem serduszkowym innej natury ;) - Aniu, czym wypychasz serduszka lawendowe, że takie krągłe są? sama lawenda mi takiego efektu dać nie chce. Nie wspominając, że materiał chyba za cienki - moje serduszko - pierwsze i jedyne jak na razie - pokraczne wielce wyszło, haha.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kamilciu, te pierwsze (seledynowe to tylko lawenda) te beżowe (w ramach oszczędności) to białe prześcieradło pocięte na cieniutkie paseczki i razem z lawendą "upchnięte" do środka... moja rada na wszystkich zaokrągleniach nacinałam materiał, bo inaczej się brzydko marszczył....

    ale najważniejsze, że pierwsze koty za płoty :)))
    pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu ,gratuluje ci wszystkich wyroznien!Bardzo lubie zagladac do ciebie z nadzieja na nowy post...Serduszko-wieszak uroczy.Nie dziwie sie,ze nie moglas sie mu oprzec:-)Mysle,ze bedzie sie swietnie prezentowal wszedzie a szczegolnie z jakims delikatnym ,moze romantycznym (:-D) detalem.Bukiet lawendy to dobry pomysl.Sklaniam sie tez do pomyslu Festoon -na kuchenne drobiazgi.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu :))dziękuję za piękne słowa :)
    po całym męczącym dniu fajnie jest gdy czekają na mnie takie delicje :))

    Ostatnio jestem niesamowitą egoistką, bo zaglądam do Was podziwiam piękne zdjęcia, nowe przedmioty, prace ale naprawdę nie mam siły skrobnąć kilku słów - bo jak się wezmę za pisanie, to na kilku słowach się nie kończy, a wówczas nie odwiedzę wszystkich ulubionych miejsc, więc wolę zaglądać, podziwiać, poczytać... ale naprawdę myślę o Was cieplutko...

    a wieszaczek jak na razie do kuchni nie pasi mi kolorem (mam oliwkowe ściany, więc troszkę się gryzie)...
    choć sam pomysł fajny :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...