poniedziałek, 13 października 2008

??????

Od rana próbuję podejrzeć co nowego u Festoon i cały czas dostaję informację, iż blog został usunięty...
Czy też macie taką informację, czy to tylko ja mam problemy z połączeniem się???

Także blog Kariny nie istnieje – czy to jakaś epidemia???

pozdrawiam

44 komentarze:

  1. ja też nie mogę zobaczyć bloga festoon )))- ;
    mam nadzieję, że to tylko jakieś kłopoty techniczne. Nie wyobrażam sobie , by festoon usuneła bloga
    ...ręce opadają )-;

    OdpowiedzUsuń
  2. A no najwyraźniej Festoon usunęła konto, bo profil też jest niedostępny :(((

    OdpowiedzUsuń
  3. ...mam tylko nadzieję, że nie stało się nic złego....

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Aniu!
    Piszę tak z biegu, bo mało czasu od kilku dni miałam...Wieczorem nadrobię zaległości:)
    Bardzo dziękuję Ci za urodzinowe życzenia i miłe komentarze.
    Tak Festoon usunęła bloga, Karina niestety też.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku, nie może być, okropnie mi smutno, tu się zaczęło robić jakby w rodzinie, zaglądałam do nich w sumie codziennie jak do zaprzyjaźnionych domów,znanych sobie ludzi, to niemal niewiarygodne, dlaczego?????, coś się musiało stać i to coś poważnego. Gdy się planuje zakończyć przygodę z blogiem to jakoś się to obwieszcza, zapowiada,dziękuje się i potem mówi i "to by było na tyle zawieszam pisanie-dziękuję pa", ja czuję że coś się stało nagłego i wcześniej nieplanowanego.Festoon, Karina napiszcie proszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zauważyłam rano - coś dziwnego, oba blogi były przecież "aktywne" i nic nie zapowiadało likwidacji. Dołączam do prośby Kamy - Festoon (ostatnio sobie gadałyśmy komentami akurat), Karino - napiszcie co jest.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kariny blog już nie istnieje od kilku dni, Festoon, chyba od wczoraj.Festoon napisz proszę...mam nadzieję, że nie jest to spowodowane tymi uszczypliwymi komentarzami odnośnie tabliczek (ze strony tego tajemniczego anonima)...odezwij się, czekamy

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale szkoda!!! dziewczyny nie usuwajcie blogów, ja ostatnio mam mało czasu i prawie nie pisze ale nie wyobraźam sobie żeby do Was nie zaglądać, to tak jakby staracić kogoś, smutno strasznie ...

    OdpowiedzUsuń
  9. uszanujemy każdą decyzję ale plizz kilka słów wyjaśnienia! proszęęęęęe

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli te wszystkie przypuszczenia okażą sie prawda,to będzie to wielka strata dla naszej blogowej rodziny :(

    OdpowiedzUsuń
  11. A myślałam że tylko ja mam problem .Szkoda ! Wielka szkoda! Dziewczyny odezwijcie się!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję, ze to tylko chwilowe, nic nie wskazywało, aby miały zaprzestać prowadzenia blogów...
    U Festoon pojawiła się nawet nowa miniaturka jakiejś fotki z filmu
    Awaria, problemy techniczne i brak dostępu?

    Pamiętacie jak Kopciuszek miała dosyć komentarzy? Pisała o tym, dawała sygnał...Na szczęście jest nadal z nami :)

    A tu nic! Cisza i ciemność...

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyłączam się do Waszego apelu dziewczyny - Festoon wróć!!!
    Będzie nam bardzo smutno bez Ciebie, dla każdej z nas miałaś dobre słowo i cieszyłaś się naszymi radościami.

    OdpowiedzUsuń
  14. Festoon wróć! Bardzo nam Ciebie brakuje. Zasmuciałs nas dzisiaj szczególnie - jak widzisz. Cokolwiek napiszę - nie zmieni pewnie Twojej decyzji, ale sama zobacz- ile nas jest- czekających na Ciebie. Pukamy do Ciebie....puk puk....

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej, nawet nie wiecie jak mi miło, że o mnie pamiętacie. Usunęłam swój blog przez....nieszczęśliwy zbieg okoliczności. teraz żałuję. Mam nadzieję, że niebawem wrócę. na pewno dam wam znać.

    Jeszcze raz bardzo dziękuję za pamięć, nawet nie wiecie jak mi miło.

    OdpowiedzUsuń
  16. Karina...ale miło, że się odezwałaś! Wracaj do nas jak najszybciej. Teraz mam nadzieję, że Festoon coś nam skrobnie...chociaż jedno słowo, oczywiście szanuję jej decyzję...

    OdpowiedzUsuń
  17. To i Festoon się dostało od jakiegoś anonimowego idioty??? A ja przetrwała, chociaż wcale się Festoon nie dziwię, bo po całym tym zamieszaniu prowadzenie bloga nie sprawia mi już takiej radości...

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziewczyny,miło mi,ze z tego głupiego zdarzenia taka afera;)Dajcie spokój z tym patosem;)Usunęłam bloga wczoraj,zdenerwowana pod wpływem chwili.Pewnie większość z Was czytała wczoraj tę absurdalną wymianę zdań pod postem.Sama się skrytykowałam,że tabliczki nie wyszły jakieś super,ale je pokazałam-no kurczę,wybaczcie,ale aż tak bardzo się ich nie wstydziłam,a chyba powinnam;)
    Nie będę się i tu znów nad tym rozwodzić.Tak zdecydowałam i tyle.
    Kopciuszku,nie przesadzajmy,idiotkami bym tych dwóch swoich interlokutorek nie nazwała,ja uważam tylko,że zarzut pt"wstydzisz się polskiego,boś sobie zrobiła cztery tabliczki z angielskimi napisami",to absurd i tyle.Próbowałam porozmawiać bardziej konkretnie o miłości do naszej mowy ojczystej,ale panie nie chciały się podzielić refleksją z lektur współczesnej lit.polskiej.JA też w tej dziedzinie ekspertem nie jestem,ale czytam tyle samo w angielskim,co i w polskim i nieco staram się orientować,być na bieżąco.
    Teraz się śmieję ze swej porywczości,ale z blogiem już nie wrócę,nie zniknę też do końca.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze, że się odezwałaś Festoon:)
    Szanuję Twoją decyzję, ale mam nadzieję, że będziesz się pojawiać ...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. No i nie wiem co napisać, bo strasznie jestem zaskoczona tą sytuacją.Jeszcze wczoraj Festoon mi napisałaś kilka słów,za które dziękuję,a dziś:-(
    Będę czekać na jakiekolwiek pojawienie:-)
    Pozdrawiam i Festoon i Was wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj szkoda że nie chcesz wrócić z blogiem, to jest jakby trochę tak, że głupie uwagi są niby silniejsze od Twojego pięknego bloga. A tak nie jest naprawdę. Co by w nim nie było i w jakim języku by nie były tabliczki czy cokolwiek u Ciebie w domu, to jest TWOJE i jeśli chcesz się tym z publiką podzielić, to tylko się cieszyć. Nigdy dość inspiracji. Oczywiście nie wszystkim musi się wszystko podobać, ale z tym trzeba się chyba liczyć udostępniając swoje sprawy właściwie komukolwiek... w tym osobom, którym normalnie nie chciałoby się niczego pokazywać...odpowiedziałaś na mini-krytykę fajnie i wyczerpująco i chyba o to w idei krytyki chodzi... i blogasek mógłby nas cieszyć dalej... brakuje mi tego listka laurowego!

    A tak na marginesie: tłumaczysz się tak gorąco z zarzutu o brak patriotyzmu - pomyślałam sobie, czy musimy być patriotami? Pomijając już, że dla każdego co innego to znaczy. Masz przecież prawo być sobie nawet osobą obsesyjnie pragnącą urodzić się w Anglii w XIXw dajmy na to, robić ołtarzyk Eli II i za straszną zemstę historii sobie poczytywać swoje urodzenie się w Polsce... I obwieszać sobie domek napisami w tym kontekście... no i co komu do tego? ;) Może tyle, że też ma prawo to skomentować... Pozdrawiam jak najserdeczniej, S.

    OdpowiedzUsuń
  22. Festoon- dobrze że napisałaś. Wielka szkoda, wielka, przykro ale rozumiem.Teraz tylko czekać aż którejś z nas następnej ktoś odbierze radość tworzenia swojego bloga swojego zakątka jakąś bzdurną krytyką.Przecież nie musimy komentować wszystkiego. Dla wielu z nas, dla mnie blog to miejsce gdzie sobie wchodzę by oderwać się od trudnej codzienności czasem, pobyć sobie w miejscu,które całe się stworzyło, które ma nasz rys,naszą osobowość by stworzyć coś twórczego, dać coś od siebie innym. Chciałoby się otworzyć bardziej,pokazać więcej poczuć że można,bez obawy, że być może ktoś przejedzie przez tę naszą przestrzeń jak czołg, czy buldożer jakiś. Nie róbmy sobie tego nawzajem, nie oceniajmy-łatwo jest krytykować gapiąc się tylko na czyjeś działania, nie mamy pojęcia często o wysiłku,o czasie poświęconym, o radości jaka była i uleciała przez takie coś. Blog spełnia nieco inną rolę niż forum. Nie kadź jak nie czujesz, ale też nie podcinaj komuś skrzydeł słowami które nie są konstruktywne które bolą.To apel do krytykujących dla tych, których klawisz świerzbi.

    OdpowiedzUsuń
  23. Festoon, ja nie zaglądałam wczoraj do Ciebie, więc nie mam pojęcia co tam się działo. Myślałam, że trafił Ci się ten anonim, co mi (co to pocieszających nazwał sektą a mnie samą idiotką).

    OdpowiedzUsuń
  24. Saro,niech sobie i tak będzie,że się krytyki boję,niech każdy myśli jak chce...
    Kontynuowałam tę wczorajszą dyskusję do pewnego momentu,chciałam konkretów,pytałam w czym przejawia się prawdziwa miłość do języka,czy nie także w czytaniu literatury,to znów usłyszałam,że hołubię angielski.Zarzut o brak patriotyzmu też był,to akurat chyba przeoczyłam;)
    Próbowałam wytłumaczyć,że to uproszczenie:używam angielskich napisów na zawieszkach=wstydzę się polskiego.Motywowałam,że jako anglistka mam inne spojrzenie na angielski,ale na próżno.Angielski lubię,kocham,ale bez fanatycznego uwielbienia.
    Pozwól,ze już nie będę dodawać nic więcej w tym temacie.Nie jestem już na swoim blogu;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda, ze dziewczyny usunęły blogi.

    Prowadząc bloga każdy ma pełną kontrolę nad komentarzami.

    Każdy komentarz można usunąć oraz można całkiem wyłączyć opcję zamieszczania komentarzy.

    Można też zmienić opcję bloga publicznego na prywatnego, dostępnego tylko i wyłącznie dla wybranej grupy osób (chyba do 100).

    Mam prośbę. Nie usuwajcie blogów w takich sytuacjach.

    Wasza kreatywność, jakkolwiek się wyraża jest ważniejsza i LEPSZA niż dekonstruktywna krytyka skoncentrowana na tym, aby dokopać.

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  26. I jeszcze jedno:

    Krytyczne komentarze dodają 'życia' blogowi, bo prezentują odmienne niż autor opinie i punkty widzenia - a dyskutować z nimi? 'de gustibus...'
    jeden woli brunetki, a inny blondynki - i co? Tłumaczyć temu co woli blondynki, że lepiej woleć brunetki?
    I tak będzie wolał blondynki.

    OdpowiedzUsuń
  27. wielka szkoda, jakoś tak dziwnie się zrobiło....wiem, że nie należe do "Waszej blogowej rodzinki", ale codziennie nałogowo do każdej z Was sobie zaglądam i jest mi wtedy lepiej [poprawiam sobie nastrój, oko nacieszę pięknymi przedmiotami, itd.]
    Jeśli chodzi o niemiłe komentarze wręcz zlośliwe, to na to nic nie poradzimy, są różni luzie, ale prezcież każdy ma inny gust inne spojrzenie i nie wszystko musi się każdemu podobać, ale w takiej sytuacji nie musi komentować złośliwie, żeby dopiec, tylko delikatnie napisać, że np. coś tam nie jest w jegu guście, ale ja w takich sytuacjach po prostu się nie wypowiadam, bo kim ja jestem, żeby wielce oceniaći to krytycznie, jeśli bardzo mi się coś podoba to piszę, bo aż piszczę z zachwytu i ogromna frajdę sprawia mi komentowanie tego. Pozdrawiam Was dziewczyny bardzo serdecznie i proszę: piszcie dalej i nie zwracajcie uwagi na czyjeś zaczepki.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  28. wczoraj wieczorem nie mogłam korzystać z netu - M zarządził przeinstalowanie systemu.... więc dopiero teraz zaglądam... qrcze szkoda, że tak sie stało, bo naprawdę lubię(lubiłam) zaglądać do Ciebie Festoon :))

    moim (skromnym) zdaniem nie warto przejmować się takimi komantarzami, bo co to za odwaga podpisać się jako "anonim" to na zasadzie "uprzejmnie donoszę, że..." jeśli piszesz krytyczną uwagę miej odwagę się do tego przyznać... chociaż pod nickami też jesteśmy anonimowe (bo 90% nas to kobitki, prawda??)...

    wpadły mi w oko te tabliczki, co zresztą napisałam... a że w języku angielskim - gdybym robiła takie, też były by po angielsku... i nie dlatego, że lubię, kocham, czy szanuję ten język i nie dlatego, że wstydzę się języka polskiego, czy tego, że jestem Polką- jest to język uniwersalny (czy sie to komuś podoba, czy też nie)... i to, że wolę napis "herbs" nie "zioła" oznacza, że jestem złym człowiekiem, nie kocham swojego kraju????...

    o gustach się nie dyskutuje, fakt, można komuś napisać "nie podobały mi się te tabliczki, bo miały napisy w języku angielskim" ale to wystarczy, nie można kogoś obrażać z tego powodu, ale to tylko świadczy o kulturze tej osoby... na forach internetowych określa sie je "hienami" ;) i w zasadzie nikt nie bierze ich słów poważnie bo to krytyka dla krytki...

    Nie rozumiem takich ludzi (pewnie i ja dostanę po głowie), którzy zaproszeni do czyjegoś "świata" krytykują go,... nie, nie oznacza to, że trzeba pisać tylko, pochwały i słowa uwielbienia... i zachwycać się moimi serduszkami np. ;), ale krytyka może (powinna) być przede wszystkim konstruktywna... (są krzywe, nierówne, itp...) więc ja następnym razem się postaram by były lepsze, bo wiem czego się oczekuje i jakie błędy popełniłam... tak jak napisała Kama i Ola - Kopciszek takie sprawy odbierają radość tworzenia, a przecież blog jest naszą odskocznią, azylem... to tak jakby kogoś zaprosić w realnym świecie do swojego domu, a on od progu krytykuje kolor ścian, meble, zastawę stołową... wiem, że udostępniając swoje wnętrze, pracę swoich rąk powinniśmy liczyś się z krytyką, ale do diabła (!) można zrobić to w kulturalny sposób, nie obrażając nikogo!!!

    Festoon w r ó ć !!!
    tak jak napisała Sara - brakuje mi listka laurowgo....

    Dobrze, Karino, że blog usunęłaś przez pomyłkę (tzn. nie dobrze, że go usunęłaś, ale, że był to przypadek, nieszczęśliwe zdarzenie) i że planujesz do nas wrócić...

    pozdrawiam i miłego dnia życzę :))))

    OdpowiedzUsuń
  29. Wielka szkoda, że Festoon usunęła bloga...Będzie mi go brakować. Szanuję Twoją decyzję, choć moim skromnym zdaniem początkującej blogowiczki można było uniknąc tak radykalnej decyzji przede wszystkim poprzez moderację komentarzy. A poza tym Twój świetny blog nie był wart likwidacji przez kilka nic nie wartych komentarzy...Sama widziałaś(a czytałam tą wymianę zdań), ze nie było nawet z kim dyskutować. Miałam wrażenie, że ktoś próbuje zrobić przykrość dla swojej własnej chorej satysfakcji bo argumentów nie było żadnych.
    Dołączam sie do apelu; nie likwidujcie blogów z powodu głupich zaczepek!!!
    Pozdrawiam serdecznie i dziekuje Ci festoon za wszystkie miłe słowa

    OdpowiedzUsuń
  30. 5 lat temu jak założyłam bloga do płaczu doprowadzały mnie złe komentarze. oczywiście było to spowodowane niskim poczuciem wartości i zawsze takie komenatrze odbierałam jako atak na mnie i że jestem do niczego. dziś takie wpisy usuwam wyrzucam lub piszę niecenzuralne słowa, żeby sie ktoś "odpier.....".
    nie ma szans na wygranie słowne w necie.
    i nie ma co się zbytnio tym przejmować.
    to są tzw trolle netowe a zazwyczaj za anonimem kryje się nieszczęśliwy człowiek który w gruncie rzeczy nam zazdrości szczęśliwego życia.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak dobrze przeczytać rozsądny komentarz Ewy.
    Moderowanie powinno wystarczyć, chroni też przed spamem.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wiem, że jesteście wrażliwe, bo esteci tak mają, ale nie pozwólcie żeby jakieś hieny czy też trolle zniszczyły to co piękne. Wasze blogi są piękne.
    Wpisuję się jako anonimowa tylko dlatego, że przy każdym włączeniu komputera musiałabym zakładać wciąż to samo konto, a to jest irytujące. Nie znam się na tym i pewnie popełniam jakiś błąd ale zawsze pod komentarzem się podpisuję. Pozdrawiam Danka D.

    OdpowiedzUsuń
  33. Dzieczyny mają rację ! Zgadzam się w 100% .Nie ma co zawracać sobie głowy ANONIMAMI ,samo to słowo wywołuje we mnie dezaprobatę i kojarzy mi się z osobą nieszczerą i fałszywą . Anne ,Asia ,Stula napisały wszystko pod czym ja mogę się również podpisać!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziewczyny,wiem,że mogłam włączyć moderację,wykasować niechciane komentarze,wreszcie zrobić bloga zamkniętego,nie przejmować się anonimami,złośliwościami,ale w wieku trzydziestu lat,nawet mimo swej porywczości wiem,czego chcę.Fajnie wiedzieć,że komuś brak mego bloga,ale mnie samej go nie brak.
    Miłego dnia:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Was mi tez nie brak;)...bo przecież wciąż tu jestem i Wy jesteście:)
    Uciekam póki co,pa

    OdpowiedzUsuń
  36. Postawa Festoon - bardzo zdecydowana, twarda - uczy mnie tolerancji (chociaż wydawało mi się, że już na to jestem za stara ;))

    Smutno mi - czytam i tłumaczę sobie każde słowo i zdanie: to Jej decyzja, to był Jej blog, to jest Jej życie. Trzeba TO szanować.

    Patrząc egoistycznie - chciałabym czerpać z jej bloga, zapatrywać się w piękne wnętrze, zachwycać tym, co tworzy...

    Jednak z ciężkim sercem i małą nadzieją mówię: do zobaczenia Festoon :))

    OdpowiedzUsuń
  37. Festoon,
    dzięki Tobie trafiłam do księgarni "Z bajki".Cudowne miejsce.
    Być może kiedyś się tam spotkamy.
    Znak rozpoznawczy -różyczka w butonierce.
    Dziękuję za inspiracje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Brawo dziewczyny :))
    Popieram Sarę, Ewę, Stulę i Was wszystkie. Dzisiaj sięgnęłam po polecaną przez Was gazetę "Bluszcz". Przeczytałam opowiadanie Marshy Mehran pisarki - W poszukiwaniu smaku utraconych cukierków. Zacytuję fragment:
    "Parę dni temu weszłam na dobrze znaną stronę, poświęconą mojej książce. Sprawdziłam liczbę sprzedanych egzemplarzy i pokiwałam głową z pogardą. Wyniki nie były tragiczne, ale pozostawiały wiele do życzenia. Jak zwykle poczułam wstyd, że w ogóle to kontrolowałam."
    Takie odczucia mamy wszyscy. Niby piszemy dla siebie, ale miło kiedy ktoś do nas zajrzy, pochwali. Niestety może również zganić a z zawiści i dokuczyć. Mnie ten fragment podniósł na duchu, nawet wielcy mają chwile zwątpienia.
    Nie rezygnujcie dziewczyny z blogowania. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie - Festoon najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Anne - Kwiatuszku, to dzięki Tobie odezwały się Festoon i Karina, a także przetoczyła się inspirująca dyskusja o blogowaniu.
    To wspaniale, że wywołałaś dziewczyny, a one mogły dowiedzieć się, że nie są nam obojętne :))
    Dziękuję Ci - Asia.

    OdpowiedzUsuń
  40. Joasiu :))
    dziękuję za naprawdę miłe słowa, ale chyba przeceniasz mój udział... jeżeli nie ja zadałabym pytanie "co się dzieje z dziewczynami" na pewno zrobiłby to ktoś inny - ja po prostu byłam pierwsza... i zrobiłam to z czyto egoistycznych pobudek - lubię Was wszystkie i jak napisałam poranna kawa (chociaż wolę zieloną herbatę o popranku) nie smakuje już tak dobrze bez sprawdzenia co się u Was dzieje... do Ciebie Joasiu też zaglądałam codziennie sprawdzając czy już wróciłaś i oczekując na piękne zdjęcia :)))

    Cieszę się, że ani Festoon ani Karinie nic się nie stało, że był to świadomy wybór lub przypadek a nie wypadek losowy (ODPUKAĆ!!!) lub inne nieszczęście - ja jakoś ostatnio bardzo przesądna jestem....

    także bardzo się cieszę, że wywiązała się fajna dyskusja na temat blogowania, naszych obaw z tym związanych i rady jak sobie z tym radzić :))
    dziękuję :))
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  41. Pozwólcie,że i ja dorzucę swoje trzy grosze,skoro już powstał osobny komentarz do tej sytuacji.Nigdy się nie odzywałam,ale co tam.Obserwuję,oglądam wasze blogi od jakiegoś czasu.Po pierwsze,rzeczywiście uważam,że festoon bez sensu usunęła swojego bloga,chociaż ja też jestem emocjonalna i może tak samo bym zareagowała w takiej sytuacji.Wnikliwie śledziłam tamtą wymianę zdań i rzeczywiście dziewczyna sama napisała,że tabliczki nie są super,a i tak ktoś jej dowalił,ze po co się nimi chwalić.Nikt nie chciał podjąć rękawicy i i pogfadać o polskiej literaturze.Nawet Sara,której skądinąd ciekawego bloga o Wrocławiu przeczytałam,nie zabłysnęła,dodająć,że czeski zna dobrze to czy też ma tabliczki w jęz.czeskim sobie zrobić...Potem nagle pojawiy sie chyba wąśnie nieszczere komplementy zamaist wziąć udział w rozmowie...Głupio mi było,ż etam wtedy nic nie napisałam,a miałam ubaw z tego wszystkiego,potem zrobiło mi ise głupio,że też nie dodałam nic sensownego.Najlepiej biernie patrzyć.A Wasza dyskusja tutaj przecież odkrywcza nie jest,to że można moderowac komentarza wie każdy,tylko jaką mamy gwarancję,ze wstawiacie też te krytyczne?A tak wogóle po co pisac blogi,samą mnie korciło,ale zrezygnowałam,wolę być krytykowana i chwalona z ust osób,które widzę znam,a nie wirtualnych które czasem nawet nie ujawniają swoich twarzy.Czy to prawdziwy świat,czy tylko namiastka.?Pozdrawiam,przepraszam za literówki,piszę na szybko,z pracy.podpisywac się nie ma sensu chyba i tak tożsamośc można wymyślić,to ma do siebie internet.

    OdpowiedzUsuń
  42. czy ma sens pisanie bloga??

    dla mnie ma:

    1. poznałam wiele fantastycznych osób, których w życiu bym nie spotkała nie pisząc i nie czytając... a że to znajomości wirtualne - być może niektóre - mam taką nadzieję - i nie tylko moje pewnie przekształcą się w realne..

    2. wiele rzeczy się nauczyłam, podejrzałam cudne mieszkania i wiem jaki kierunek obrać w udoskonaleniu swojego..., znalazłam tysiące świetnych przepisów dzięki blogom kulinarnym...

    3. zainteresowałam sie fotografią i chociaż moje zdjęcia są dalekie od doskonałości to cały czas się uczę..

    4. stałam sie bardziej otwarta, zawsze byłam taką szarą myszką siedzącą w kącie - może trochę przesadziłam, ale nigdy nie szłam w pierwszym szeregu...

    5. miło spędzam czas - nie plotkując tylko o tym ile zarabia mój mąż, jaką firankę ma sąsiadka i z kim sąsiad zdradza żonę...

    mogłabym tak wymieniać i wymieniać...

    uważam, że temat komentarzy za bardzo odbiega już od mojego pytania, zarówno Festoon, jak i Karina udzieliły nam (mi) odpowiedzi i chyba warto zakończyć ten temat - po prostu już wszystko jest wiadomo i jak dla mnie najważniejsze, (pisałam już o tym) że dziewczyny są całe i zdrowe...
    pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  43. Pisząc o moderowaniu komentarzy mam na myśli usuwanie komentarzy spamerskich i obraźliwych.
    Inne uznaję za głos w dyskusji.

    Ktoś kto wpisuje krytyczne, nieciekawe uwagi, sobie wydaje opinię, bo komentarze równiez podlegają ocenie.
    Można nimi zabłysnąć, albo się pogrążyć.

    Ale dyskusja się rozwinęła...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...