poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Zakładki


Zauważyłam, że ostatnio „mam fazę” na szydełkowanie, jednak podróż do pracy pociągiem, metrem i autobusem robi swoje, te 1,5 godz. w jedną stronę trzeba jakoś wypełnić... więc powstały zakładki... robi się je szybko, można wykorzystać końcówki nici, a przede wszystkim wzory są nieskomplikowane, więc w każdym momencie można przestać; dziennie powstaje dokładnie 1 zakładka.

Przyznam się, że tylko 2 i 4 są robione według wzoru, pozostałe - pajączki, tulipany oraz ananas to moje „wariacje” na ten temat





15 komentarzy:

  1. urocze :) zazdroszczę talentu, ja mam na koncie jedynie wyszydełkowany sweter łączony z kwiatków, robiony jakieś... 4 lata ;)

    i książka jedna z moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kamilciu :)) a ja zazdroszę Tobie talentu w "scrapowaniu", deco... a szydełkowanie naprawdę nie jest takie trudne, ważny jest rening, by wszystko wychodziło równo - ja szydełkuję chyba od 5 roku życia...

    a w książce jestem zakochana... zbieram pieniązki na wycieczkę do Barcelony (to pod jej urokiem); a co najdziwniejsze mój Ma też ją polubił... (bo na ogół jeśli chodzi o literaturę mamy zupełnie inne gusta - no może oprócz Whartona)

    OdpowiedzUsuń
  3. ... oczywiście "trening" nie "rening" ....

    OdpowiedzUsuń
  4. byłam w Barcelonie, ale zbyt krótko niestety, zamierzam kiedyś powtórzyć. a jak już uzbieracie to polecam jakieś 100 km od Barcelony, a może nawet mniej jest miasteczko rozrywki Port Aventura ( nie jestem pewna, czy dobrze napisałam ) dużo ciekawych atrakcji ;)

    a z talentami to jak wiadomo, nie można umieć wszystkiego ;) ja np drutów nie znoszę, nerwy mam jak tylko zacznę robić, więc dałam sobie spokój i już :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O Cień Wiatru! Na codzień wolę lieraturę ros. i niemiecką ale Cień Wiatru czytałam jakiś czas temu i pamiętam, że całkiem miła i zgrabnie napisana powieść z klimatyczną Barceloną w tle.
    A zakładki bardzo misterne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie wyszły te zakładki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne zakładki... Może pokażesz nam kiedyś jak robisz te równiuteńkie chwościki?
    Ja też chętnie szydełkuje w pociągu, nie ma sie poczucia straconego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zakładki sa przepiekne, niezwykle klimatyczne, nieco w babcinym stylu, aż pachną luksusem i wiktoriańskimi powieściami :)
    Mamoon

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo, bardzo wam dziękuję za tak miłe slowa :)))
    dobrze Saro "mówisz" nie ma się poczucia straconego czasu... ja na zmianę czytam lub szydełkuję, właśnie zaczynam robić bombki, bo już czas zacząć myśleć o ozdobach Bożonarodzeniowych...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w pociągach zwykle gapię się przez okno, chociażbym jechała i dwudziesty raz tą samą trasą, jakoś nie mam poczucia traconego czasu :)
    A zakładki fantastyczne, takie stylowe!

    OdpowiedzUsuń
  11. O żesz ty! Ja chcę taką zakładkę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Goraco podziwiam. Ja mam 2 lewe rece do szydelka, a przynajmniej do tej pory mialam. Niesamowite dziela i swietny blog

    OdpowiedzUsuń
  13. Agatek, bardzo dziękuję :)) szydełko to naprawdę nic trudnego, z pewnością w podstawówce na zpt robiłaś łańcuszek na szydełku, a to jest podstawa - od tego zaczyna się każdy wzór, a później to już tylko wygodny fotel, dobry film lub muzyka i można dziergać i dziergać...., tak jak pisałam już kilkakrotnie "trening czyni mistrza", moje prace na początku też były koślawe, z różnie napiętą - naciągniętą nitką...
    i zapraszam częśćiej :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepiękne zakładki, ech pomarzyć tylko... Podziwiam i zazdroszczę talentu ;))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...