środa, 2 lipca 2008

Wakacyjne fotografie

Wszystko co dobre szybko się kończy. Któżby pomyślał, że od chwil kiedy dzielnie pokonywałam metalowe schody, wspinałam się po drabinkach i szłam środkiem strumyka minął już tydzień. Takie atrakcje zaplanował dla nas mój mąż, chciał chyba zostać wdowcem ;), bo o mało trupem nie padłam przed pierwszą drabinką, ale przysłowie mówi prawdę „strach ma wielkie oczy” i wglądało to groźniej niż było w rzeczywistości.

Zadowolenie z siebie, z pokonanych trudności sprawiło mi naprawdę niesamowitą frajdę i wiem jedno: była to pierwsza wycieczka do „Słowackiego Raju” ale nie ostatnia...







rzeka Hornád w całej (no niezupełnie) okazałości


2 komentarze:

  1. Kochana aż mi się serce uśmiechnęło- wiem o czym mówisz z tym Slowenskim Rajem- cóż za cudne miejsce jak wspaniale powspominać z Tobą. Juz tymi drabinkami stupaczkami i nie wiem czym tam jeszcze to takiego cykora miałam że hej. One były wszędzie ale chyba to na trasie Piecki była ta taka upiorna, przeraźliwa drabina tuż przy wodospadzie śliska wysoka że nie wiem, mająca z 11, 12 metrów normalnie gadałam na niej do siebie Kaśka jeszcz jeden stopień jeszcze jeden patrząc tylko w górę by się nie skupiać na tym co w dole. Masakra nigdy tego nie zapomnę.Byłam z siebie taka dumna jak tam weszłam ale ledwo mi serce nie wyskoczyło ze strachu.

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety nie schodziliśmy wszystkich szlaków - nasza wycieczka do Raju trwała tylko coś ok. 4 godz. Czyli od parkingu w Hrabusicach wzdłóż rzeki Hornad, do wiszącego mostu - gdzie zbiegało sie kilka szlaków, następnie "niebieskim" albo "zielonym" - nie pamiętam - do Kláštoriska i powrót czerwonym- zostawiliśmy samochód na parkingu, więc musieliśmy wrócić w to samo miejsce, ponadto gonił na czas i inne zaplanowane atrakcje (wjazd na Łomnicę) i dlatego mamy już plany na przyszłe wakacje by "pozdobywać" ile się da... a jako pierwsza będzie Suchá Belá.

    Muszę przyznać, naprawdę wypoczęłam, ta cisza, spokój tylko ja i natrura (no nie licząc mojego męża oczywiście)...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ...